sobota, 18 września 2010

Małe pragnienia zadziwiający efekt...

...czyli uważaj na to o czym myślisz...
Na sobotę planowany był wyjazd do Wolsztyna, by odwiedzić miłośników kolej i jednocześnie programistów nowego symulatora, ponieważ z Wolsztyna było bliżej do Szczecina lub Wrocławia niż z pod Łodzi w drodze powrotnej chcieliśmy odwiedzić jedno z miast. Taki był plan pierwotny.
W piątek okazało się, że można odwiedzić kolegę Kaptura w Szczecinie w pierwszej kolejności, a później dojechać do Wolsztyna.
A skoro w sobotę do Szczecina to pewnie niedziela na Wrocław, pomyślałem, mało optymistycznie jak się jest jedynym kierowcą... chociaż niby ustaliliśmy, że jedno miasto jako, że bliżej. 
W piątek, a może i wcześniej, pomyślałem sobie, że jak już będziemy na bukowym to warto by zobaczyć i pokazać bratu puszczę bukową. Będąc tam ostatnim razem bardzo mile wspominałem ten kawałek lasu, który promieniuje niesamowitą energią.
I tak jadąc w kierunku Szczecina przed Myśliborzem był zalecany objazd na który się skierowałem gdyż wiedziałem z map, że dalej są możliwe korki trwające do godziny.  Droga była dobra, falista i dwu pasmowa nowo wybudowana podajże S3, gdzie można było sobie nadrobić czas...
Jednak Automapa pokazywała że 20km przejedziemy w 40 minut... co było dziwne...
Po zjechaniu z nowej trasy szybkiego ruchu zalecanym objazdem trafiliśmy na drogę brukowaną, gdzie okazało się iż 30km/h to był max. Następnie trafiliśmy na skrzyżowanie przed puszczą bukową gdzie droga niby utwardzona niby brukowana, jednak w fatalnym stanie... Maksymalnie 5km/h to była prędkość z jaką dało się jechać tak żeby nie uszkodzić samochodu :) a i tak z 4 razy zahaczyłem podwoziem o wystające kamienie lub występ kolein. I tak pokonując trochę ponad 3km w dobre 20 minut zrozumieliśmy, że jednak AM się nie myliła...
Przejechaliśmy jedyną z kilku dróg, która prowadzi przez puszczę, jednak nie wiem czy reszta jest też przejezdna. Mogliśmy podziwiać piękno puszczy na dość sporej długości, a nie jak planowałem wejść na trochę i podziwiać po brzegu. I chociaż głównie koncentrowałem się na następnych kilku metrach "drogi" by nie zawiesić samochodu albo za bardzo nie stracić podwozia, to piękno tego lasu dało się odczuć.
I tak w końcu dojechaliśmy do Kaptura, który pokazał nam jeszcze widok na puszczę i Szczecin ze swojego dachu górującego nad okolicą. Za co wielkie dzięki :)
Po tej krótkiej wizycie planowo pojechaliśmy nad morze do Międzywodzia bo już było blisko.
Spokój morza jaki odczułem na plaży, będąc w sumie może z 30 minut, jest bezcenny. Niestety do Wolsztyna było 320km, a już było po 18.  Naszło mnie jeszcze, że skoro już jestem nad morzem i jest niedaleko do Pobierowa to odwiedzimy jeszcze ciotkę.
Byłem już lekko zmęczony, a trasa jeszcze długa wpadliśmy się przywitać, a okazało się, że zostaliśmy na noc. Przesądziła o tym jedna kwestia. Dziewczyna, która pracowała u cioci właśnie zaczęła urlop i jechała w rodzinne strony, jak się okazało koło Wolsztyna. Miała jechać pociągiem jednak, dowiedziawszy się, że jedziemy w tą okolice, zapytała czy nie mogła by się zabrać z nami. Ponieważ przy takich zbiegach okoliczności ja nie odmawiam, zostaliśmy do rana. Wracając planową drogą nie korzystając z objazdu okazało się, że przejechaliśmy bez problemowo, jednak była to niedziela i godziny poranne.
I tak planowany pobyt u chłopaków programistów trwał raptem ponad godzinę zamiast kilku godzin w nocy.
A, że w drodze powrotnej blisko było do Wrocławia, pojechaliśmy odwiedzić czarodzieja uwodzenia zwanego Merlinem. Po drodze załapaliśmy pół godzinny korek, żeby zgrać się lepiej w czasie ;) I spotkać nie czekając na siebie.
I tak oto wtrącając małe pragnienia w główny plan cała podróż dobiegła końca i nawet nie byłem tak bardzo zmęczony jak oczekiwałem :)
...bądź otwarty(a) na to co Cię może spotkać...

piątek, 2 lipca 2010

Kobieta z forda EBR 5RLL

...czyli droga spełniania myśli...
Zaczęło się na stacji... Obrałem cel w nawigacji dom babci...
Droga znana na pamięć i nawigacja w sumie zbędna...
Pierwsze wskazanie nawigacji droga przez Łódź, wybrałem alternatywną.
Drugie wskazanie przez Łask. Pomyślałem sobie no dobra niech będzie chociaż dawno nie jechałem przez Kwiatkowice. Ruszyłem ze stacji lecz zamiast drogą wskazaną przez navi pojechałem w tendencji na skrócenie odcinka. Skręciłem w lewo przejechałem kawałek navi przeliczyła drogę...
I zamiast w prawo trasa jest w lewo. Mówię ok. Jedziemy zobaczymy gdzie mnie wyprowadzi...
Wcisnąłem przycisk pokazujący część trasy, okazało się, że przez Kwiatkowice...
Po kilkunastu kilometrach przekonałem się, że moje znane trasy są o tyle lepsze, iż znienacka samochód nie wyskakuje w powietrze i nie trzęsie się na boki ;)
A tej nierówności nie było widać na drodze. Ale tam chciałem to mam...
Droga zwęziła się do jednego pasa... Nabrawszy respektu do nieznanej drogi zastanowiłem się, czy jeździ tu coś jeszcze...
Przekonałem się o tym na zakręcie gdzie ledwo się zmieściłem razem z brązowym fordem brakło paru centymetrów żeby uderzyć mu w tył. Jednak bezpiecznie się udało.
Za Kwiatkowicami pomyślałem, że fajnie by było kogoś zabrać na stopa...
Piętnaście minut i mijałem chętną jednak stała w centrum i jakoś się nie zatrzymałem, Chciałem zawrócić, ogólnie czułem wyrzuty sumienia, że kreuje a nie realizuje... I tak jechałem parę minut bijąc się z myślami, czy może jednak...
W navi właśnie leciał utworek mający w tekście "Bóg to wie..."... Ustawiłem na powtarzanie utworu i wpadłem w małą melancholię ;)
Nagle spojrzałem w lewo... zobaczyłem iż jedzie obok mnie samochód z którego patrzy na mnie kobieta. Popatrzyliśmy na siebie tą małą chwilę i zostałem wyprzedzony... Pomyślałem sobie ach wyścig i że bardzo jej się gdzieś śpieszy... I co dziwne zapamiętałem rejestrację EBR 5RLL.
Pomyślałem sobie... Dobra ja szybciej nie pojadę ale i tak Cię dogonię.
W następnej miejscowości za 15 km okazało się, że do mojego sukcesu przyczyniły się dwa spowalniacze fotoradar, górka oraz pojazdy z naprzeciwka.
Pani z forda wyprzedziła jednego mi jakoś udało się wyprzedzić wcześniejsze, zobaczyłem, że jest miejsce to zabrałem się za wyprzedzanie pojazdu tak aby być za fordem.
Patrzyłem tylko jak gość z naprzeciwka przyśpiesza i zbliża się żeby wbić się swoją alfą.
Zrobiło się miejsce i byłem za fordem.
Pomyślałem sobie... widzisz na co się tak śpieszysz jestem za Tobą jadąc wolniej i wbiłem wzrok w jej lusterko... zobaczyłem Jej oczy i znów na małą chwilę jakby był kontakt. Jednak pośpiech był ważniejszy popatrzyła na drogę, czy może wyprzedzić pokiwała mi palcem i pojechała.
Ponownie rejestracja forda wbiła mi się w głowę... EBR 5RLL... Dogoniłem forda jeszcze na światłach w Wadlewie tak by zobaczyć, że każde z nas jedzie już inną drogą...
Miło sobie czasem pojechać inną drogą niż zawsze... otworzyć się na nieznane możliwości...
sprawdzić skuteczność małych kreacji ;)

piątek, 16 kwietnia 2010

Jednak flash pozostaje...

...czyli jak wyczyścić okruszki...
Szukając różnych rzeczy pod Mandrive, natknąłem się na artykuł opisujący zagrożenia płynące z tak popularnego Flasha. Otóż najpopularniejsza wtyczka flash , pozwala na zapisywanie ustawień banerów, odtwarzaczy strumieniowych, gier itp. Daje jednak możliwość szpiegowania i zapisywania różnych niewiadomych danych, oraz przesyłania ich w różne nieznane nam miejsca ;)
Aby zabezpieczyć się przed niepożądanym działaniem autor poleca wtyczkę BetterPrivacy (firefox) oraz czyszczenie katalogu Macromedia/FlashPlayer/ w ustawieniach użytkownika, dla windows
i wykonywanie polecenia rm -r .macromedia dla linuxa.

...tak by odłączenie od sieci nie było konieczne...

czwartek, 15 kwietnia 2010

Życie bez reklam...

...czyli jak pozbyć się flasha...
Kiedyś, gdy internet jeszcze był mało dostępny, reklama na stronach była ograniczona. Z czasem powstawały banery czyli obrazki z linkiem do reklamowanej strony. W owych czasach gdy liczyło się szybkie załadowanie strony, każdy dodatkowy obrazek był obciążeniem, a czas oczekiwania był na wagę złota, ponieważ wiele osób rezygnowało z oglądania strony,gdy ładowała się zbyt długo.
Nastały nowe czasy... internet stał się coraz bardziej popularny, łącza coraz szybsze...
Pojawiły się reklamy w formie animacji, które na początku były animowaną grupą obrazków. Wraz ze zwiększającą się przepustowością łącz, internet stał się jednym wielkim reklamowiskiem. Teraz już nie ma okienek z boku, teraz reklama do Ciebie wyskakuje, mówi, śpiewa, jest filmem.
Stało się to dla mnie upierdliwe, gdy odwiedzane przeze mnie strony atakowały mnie reklamą (zwłaszcza filmową), której nie zawsze się spodziewałem. Ujmowało mnie to zwłaszcza kiedy miałem ustawioną głośność na maksimum, a był środek nocy.

Postanowiłem poszperać poprzez ciocie google i okazało się, że nie jestem osamotniony, a ludność świata wyszła naprzeciw dla osób korzystających z firefoxa (być może dla innych przeglądarek również) tworząc plugin, który działa jak firewall wycinając określone linki w przeglądarce. Jest to Addblock Plus. Można go dodać na dwa sposoby, wchodząc na stronę i kliknąć zainstaluj albo w przeglądarce z menu Narzędzia wybrać Dodatki następnie w polu "przeszukaj wszystkie" wpisać Addblock. Wybrać i zainstalować.

Po zainstalowaniu wtyczka przeniesie nas na stronę subskrypcji, gdzie aby ułatwić sobie życie można skorzystać z istniejących już filtrów stworzonych przez użytkowników. Do wyboru są następujące filtry: AdblockList.org, BSI Lista Polska, Lista Basa, PLgeneral. Można wybrać jedno lub wszystkie. (klikając na linki subskrypcje zostaną zainstalowane)

Od teraz możemy cieszyć się stronami bez reklam i bez stron zbierających statystyki, które są podpinane pod ulubione serwisy. Jeżeli coś nie zostało uwzględnione można samodzielnie zablokować irytującą nas reklamę. Aby to zrobić przesuwamy wskaźnik myszy nad reklamę, powinien pojawić się mały tab z napisem Zablokuj. wybieramy go i klikamy ok na pojawiającym się oknie lub klikając prawym myszy wybrać z menu Zablokuj obrazek.

... i znów internet jest przyjaznym miejscem...

czwartek, 25 marca 2010

I love you

czyli co nas może spotkać....

Będąc na działce tuż przed powrotem położyłem się i w przestrzeń powtarzałam I love you odczuwając przy tym pełnię tego co mówię. Otaczała mnie błogość i miłość. Gdy już jechaliśmy powtarzałem sobie w myślach I love you nie mając obiektu od tak sobie powtarzałem. Przejeżdżając przez okoliczną wioskę tuż za nią zobaczyłem, że jakieś 100-200 metrów przede mną ląduje biały gołąb na środku mojego pasa i siedzi na nim. Wcisnąłem hamulec tak by wyhamować tuż przed nim.
Miałem może 10 km/h albo mniej będąc tuż przy gołębiu, ten poderwał się dopiero w momencie, gdy miał wybór czy przetoczyć się pod samochodem czy nie. Zobaczyłem wtedy trzepiące skrzydła kremowego gołębia przelatujące nad maską i szybą.
A później zobaczyłem panią na rowerze z otwartą buzią.

Patrząc w lusterka gołębia już nie widziałem.

Jednak dla mnie był to bardzo piękny symbol wynikający z tego co robiłem.
Poczułem, że to otwarcie nowej drogi.

I love You, niby nic a tak wiele zmienia...

środa, 24 marca 2010

Oczyszczanie

czyli Ho'oponopono i uzdrawianie praniczne...

Ostatnio na spotkaniu poznałem hooponopono, jest to hawajski sposób oczyszczania, stosowany przez pierwotną ludność i kahunów. Polegał on na tym, że mieszkańcy społeczności spotykali się co wieczór i oczyszczali się z pretensji, rozwiązywali konflikty itp. Ponieważ rytuały się zatarły Morrnah Nalamaku Simeona odszukała i uprościła metody do modlitwy. Następnie doktor Ihaleakala Hew Len opracował i zastosował prostszą metodę oczyszczania, tożsamości przez ho'oponopono sprowadzając ją do 4 zwrotów:

Kocham Cię, Przepraszam, Wybacz mi proszę, Dziękuję.

Istotą stosowania tych zwrotów, jest odpowiedzialność za wszystko co nas otacza i wpada do naszej rzeczywistości oraz oczyszczanie się przez powtarzanie Kocham Cię, Przepraszam, Wybacz mi proszę, Dziękuję zwracając się do Boskiej Mocy z pełnym uczuciem odpowiadającym treści, tak by powrócić do Stanu Zerowego

Przez 3 lata oczyszczając się w ten sposób doktor doprowadził do odmiany zakładu psychiatrycznego, w którym pracował jako psycholog. Z agresywnego miejsca, gdzie personel chodził z plecami przy ścianach bojąc się ataków, stał on się normalnym miejscem. A następnie został zamknięty jako już nie potrzebny na tym obszarze.

Z własnych obserwacji mogę napisać, że stosując oczyszczanie poprzez tą krótką formę 4 zwrotów w moim organizmie powstają spiętrzenia bądź niedobory energii w ciele energetycznym. Dlatego wpadłem na pomysł by dodatkowo stosować oczyszczanie korzystając z technik Uzdrawiania Pranicznego, wymiatania i oczyszczania ogólnego oraz dodatkowej energetyzacji miejsc, gdzie pojawiały się niedobory energii. Można jeszcze w to miejsce sprowadzać Boskie światło by je wypełniło.

Wszystkiego co najlepsze dla was.
Pozdrowienia od Ja

Kocham Cię, Przepraszam, Wybacz mi proszę, Dziękuję.

piątek, 26 lutego 2010

dyskietki precz

... czyli o tym co je zastąpiło...

Jeden smukły, inny gruby,
Jeden duży, inny mały,
Każdy jednak ma swą główkę,
cztery styki bardzo małe,
Teraz nową ma końcówkę,
by ładować szybciej dane.
Kiedyś mieścił bardzo mało,
chociaż bardzo skracał drogę.
Teraz jest już giga panem,
i do tego szybciej śmiga.
Bardzo często nosi dane,
są też filmy czy muzyka.
Czasem system ma w swych
trzewiach i programy różne.
Dzięki niemu kres już nastał
na dyskietki, płyty cd, chociaż
jeszcze używane nie są tego
świata panem.

O pisaniu:)

...czyli jak to jest realnie...

Płynę sobie w rozmyślaniach,
Daję ponieść się tym słowom,
Zapisuję je w zeszycie, bo
spamiętać ich nie zdołam.
Piszę szybko, trochę w górę,
by móc bawić się tym słowem.
Naszkicuję nim obrazy, będą
piękne, będą trudne, wręcz
banalne i prostackie.
Takie słowa prosto z głowy,
zapisując mądrość ludzką,
me pragnienia i obawy.
Gdzie podążyć, cóż tu robić,
Ot tam takie dyrdymały,
Lecz czy piękne są to wiersze,
czy zachwyci się kto z czasem,
może tylko dziwna proza...
Kiedyś może za czas jakiś,
dzieci w szkole będą myśleć,
co z tym zrobić...
Co to jest i o co chodzi,
co ów twórca miał na myśli,
O czym tak filozofował...
A to proste jest pisanie,
z serca, z głowy, ze słów Boga.
Może szepcze mi je Anioł,
za co chcę mu podziękować,
Bo radości jest w tym wiele,
a to tylko słowa, słowa...

czwartek, 25 lutego 2010

Droga

...wieczór pisania...


Kiedy idę polną drogą,
z boku strumyk, dwie sarenki.
Idę prosto szybkim krokiem.
Mijam drzewa i kamienie,
idę szybko pewnym krokiem,
idę pewnie, gnam do celu.
Z boku kiedyś ktoś zawołał:
Hej poczekaj... Hej człowieku...
Lecz nie miałem czasu dla niej,
dla przygody, dla okazji.
Poleciałem jak ta strzała,
której cel jest określony.
Wypuszczona gna do celu,
lecz czy trafi samo centrum?
Ile traci tnąc powietrze?
Może właśnie to co mija
to istota jest jej życia,
może taki skrót do celu.
To dla strzały nie możliwe...
Lecz ja strzałą już nie jestem.
Mogę wrócić i zapytać,
o co chodzi, w czym Ci pomóc?
Lecz czy ona będzie jeszcze?
Czy do celu poprowadzi,
czy odciągnie na manowce?
Nawet jeśli, wiem gdzie cel mój,
wiem gdzie droga.
Czy kolejny raz przystanę,
gdy zawoła mnie kto jeszcze?
Oczywiście, kocham Boga,
a on wie co jest najlepsze. :)

środa, 24 lutego 2010

Brama

...kiedy wybór na Twej drodze...

Gdy otworzę serca bramy,
przejdę wkrótce do wrót złotych,
pogrążony w mej otchłani,
zastanowię się co potem.
Co się stanie, gdy przekroczę,
najpiękniejsza w świecie bramę...
czy opadnę gdzieś z łoskotem?
Czy popłynę gdzieś na fali?
Będę mógł być czarodziejem...
namalować dróg rozstaje,
pomalować ludzi, drzewa,
tam las wstawić, tu polanę,
tęczy błękit domalować,
uśmiech życia podarować,
sarny, słońce, parę kropek na
biedronce i goniące się zające.
Wszędzie miłość, wszędzie błogość.
Czyż nie piękna to kraina?
Lecz czy farby starczy na to?
Powiedz... Tato.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Hasło odzyskane...

...czyli jak jedna literka zmienia życie...
...lub z czasem jednak się udaje...

Ponieważ, jakimś dziwnym trafem nie mogłem się zalogować na bloga jak i na maila, gdyż login i hasło było dziwnie niekompatybilne postanowiłem zarzucić próby, aż do dzisiaj pod wpływem impulsu spróbować jeszcze raz. I udało się, jestem zalogowany i mogę odebrać pocztę oraz pisać blogowo dalej.
Ciekawe jest to, że z jakimś czasem się udaje w tym odczuciu ostatnio mam 4 przypadki:
-pierwszy- poproszono mnie o naprawę lapka i złamanie hasła do systemu, po kilku dniach wziąłem się za to i doszło do tego, że laptop przestał działać w ogóle i nie reagował, no to zmęczony ilością podejść dałem sobie spokój... Ponieważ jednak właścicielka laptopa potrzebowała go natychmiast a minęły 2 miesiące, w przypływie weny rozebrałem skręciłem i zaczęło działać. Złamanie hasła trwało 5 może 10 min, (taka uwaga jak masz hasło logowania w systemie najbardziej popularnym wystarczy dostęp do CD lub usb by je złamać w kilka minut)
- drugi- ostatnio wracając z kursów pranicznego uzdrawiania postanowiłem zakupić paliwo za 50 zł bo wiedziałem, że tyle mam w portfelu. Jednak w swojej genialności wpadłem na pomysł, żeby sprawdzić jak to jest na stacji jak się zatankuje i nie ma się kasy. Podjechałem, zatankowałem, ide do kasy otwieram portfel widzę tylko papierki a banknotu nie i zonk. Zostawiłem dowód odjechałem, ale wiedziałem, że gdzieś tego pieniążka mam, dlatego utrwaliłem w głowie, iż mam go znaleźć, przeszukałem jeszcze raz portfel i był tam, zawróciłem i zapłaciłem. (to się też nazywa zamroczenie własnego umysłu na życzenie)
-trzeci- To już opisywane działanie z hasłem już nawet założyłem nowe konto na gmailu, a tu po kilku miesiącach okazało się, że jednak login i hasło znam właściwe i mogę pozostać na starym.
-czwarty- Związany również z umysłem i programowaniem. Gdy mija czas a jakiś "problem" jest za trudny na daną chwilę, po kilku miesiącach, tygodniach okazuje się, że jest prościutki i człowiek się zastanawia w czym miał problem i dlaczego, skoro to takie łatwe...

Wnioskując z czasem nastawienie się zmienia i materia się dostosowywuje do danej sprawy, przynajmniej w moim przypadku.
... dlatego warto sprawdzić po czasie, czy dane coś nie jest do rozwiązania...

Oczywiście, życzę sobie i Tobie, aby rozwiązania przychodziły natychmiast i z łatwością.

czwartek, 7 maja 2009

Parowozem przez świat ;)

czyli trochę fotek starszej kolei... Wolsztyn - 2 maja 2009 roku

Niemiecka myśl technologiczna, brat mówi, że to na mazut chodzi ;) Było chwile potem pojechało na obrotnice i nie brało udziału w pokazie. Ale ładne...




Obrotnica, tyle że mniejsza ;) Wolsztyńska, mazutowy potwór się nie zmieścił;)






Zgromadzony lud... ponoć ponad 20 tysięcy obywateli, również z Czech i Niemiec.


Tu jeszcze trochę było mniej ;)

Przed startem...

Ruszyły maszyny...



...na pokaz...





...swych wdzięków...





...piszczało huczało...

Ogólna zadyma ;D




Trochę nowoczesności...

Detale...






Starszy skład... Stare ale jare... ;)


Jednym słowem podróże kształcą... :) czasem warto wyjść z domu żeby zobaczyć coś nowego ;)...czego się jeszcze nie widziało...

niedziela, 19 kwietnia 2009

takie pisanie... cd...

czyli wolna twórczość... wydana po czasie ;)

Daleko stąd, gdy pójdziesz w głąb,
podążyć pięknym szlakiem
odnaleźć to co skryte jest
w najgłębszej snu poszlace.
Gdy wiesz co chcesz i czym to jest,
odnajdziesz to bez trudu.
Dlatego, że to wyjdzie spotkać Cię.
Co jednak gdy, pisane Ci
szukanie wciąż bez celu?
Oddalasz się, przybliżasz się,
szukając wciąż wytrwale.
Lecz czym on jest, gdzie szukać go
gdy zwiewnym on jest ptakiem.
Pofrunie tu, usiądzie tam
i ciągle jest gdzieś w ruchu.
Pomyślisz może złapię go?
Lecz jakim on jest ptakiem?
Czy duży jest, czy mały jest?
Zadajesz wciąż pytania...
A gdy zobaczysz w końcu go
rozpoznasz, że to właśnie to.
Odnajdziesz snu poszlakę.

środa, 28 stycznia 2009

takie pisanie...

czyli wolna twórczość... ;)

Ja jestem tam, ty jesteś tu.
Czy razem się znajdziemy?
Ty już mnie masz,
Ja Ciebie mam, nie w pełni.
Poszukam tu, poszukam tam.
Czy szukać jeszcze pragnę?
I chodząc tam i chodząc tu,
nie szukam tam gdzie trzeba.
Przypomnij mi jak znaleźć Cię,
jak szukać Cię należy?
Szukając tu, szukając tam,
zaglądam w każdą szparę.
Czy znajdę Cię?? Ja wiem, że tak...
Szukając jak zegarek,
wytrwale.

Lecz pokaż mi, tak właśnie Ty,
te miejsca, w których błądzę.
Zaprowadź mnie i pokaż mi,
te miejsca, w których jesteś Ty.
I pokaż mi, tak właśnie Ty,
jak mam zobaczyć Ciebie?
I powiedz mi, tak właśnie Ty
jak mam rozpoznać Ciebie?
Bo może już widziałem Cię,
patrzyłem na twe skronie.
A widząc Cię myślałem, że
wciąż szukać trzeba dalej.
Szukałem więc, to było złe,
że nigdy nie spytałem...
Przepraszam powiedz mi...
Czy może Ty, to właśnie Ty?
A ja nie muszę szukać dalej...
Lecz teraz, gdy Ty powiesz mi,
że Ty to Ty, szukanie pozostanie.
Lecz teraz My, tak ja i Ty,
będziemy szukać razem.
Chociaż Ty wiesz już, co czym jest
i szukać Ci nie trzeba...
Pomożesz mi odnaleźć to,
co jeszcze mi potrzeba.


Słowo, niby proste, a tyle może znaczyć...

wtorek, 27 stycznia 2009

Odpowiedź...

czyli to co mnie naszło na pytanie "Kim jestem?" przeczytane u Zbyszka P...

Tyle czasu minęło...
Rok, a może lat kilka...
Niby jesteś, a jakby Cię nie było...
Niby tyle się zmienia, a jakby nic się nie zmieniło...
Popatrz tylu ludzi odeszło, tylu żyć zaczęło...
Tak wielu dorosło, tak wielu zgorzkniało...
Tyle szkód wyrządzono, tyle radości stworzono...
A ja ciągle jestem...
Tak wiele się zmienia...
Świat mój i Twój losem wydarzeń szarpany,
lecz dla mnie jakby nic się nie zmienia...
Wciąż jestem...
Czekam na Ciebie, by pójść... razem... w drogę...
By przeżyć z Tobą każdą świata zmianę.
Kim jesteś?
Powiedz...

Daj znać, że istniejesz,... że jesteś!
Czy jesteś marą wietrzną, czy mych snów spełnieniem...?
Realną istotą, czy tylko pragnieniem?
Ułudą, mniemaniem, czy prawdziwym bytem?
Kim jesteś?
Gdzie drogi Twoje wiodą?
I czy splotą się z mymi?
Czym jesteś?
Czy jesteś tak jak i ja jestem??
Czy świat Twój niczym mój przemija?
Czy czekasz byśmy poszli razem tą samą drogą???
Ja jestem...

Ja jestem gotów...
By każdego ranka powiedzieć Tobie "Dzień dobry kochanie".
Przemierzać z Tobą godzin szwadrony,
Byś wieczora każdego mogła zasnąć spokojna.
Jestem gotów dzielić z Tobą spectrum chwil wszelakich.
Byś zawsze wiedziała, że Tyś jest i jam jest...
Niby osobno, a jakby jednym będąc ciałem.
I razem jesteśmy anielskim stworzeniem...
Boskim światłem złączeni...
Razem...

Na zawsze? - To nie jest nam dane...
Lecz póki świec płomienie świecą w naszym ciele... istnieć będziemy...
A świat będzie z nami złączony na wieki...
Bo światem my będziemy...
Więc Ty dla mnie światem, a ja światem dla Cię...
Więc ja światem jestem i Ty światem jesteś...
Dlaczego więc świat się nie zmienia?
Dlaczego trwa niczym nie zmieniany?
Tyle się dzieje, a jakby nic się nie działo...
Tak jakby wszystko było oka mgnieniem...
Tak jakby świat był zawsze stały.

Świat istnieje, Świat jest...
Jednak Świata nie można zmienić chwilami...
To co dziś jest, jutro zniknąć może...
A dzień wiekami może być nazwany.
I wszystko co było niczym pył na wietrze,
Położenie swe zmieni, lecz nie naruszy struktury wszechświata.
Co zrobić więc by ruszyć los Świata?
Nic... Świat pozostanie w swej strukturze stały...
Świat już ma i zna wszystko...
Świat jest doskonały.


Wszystko jak i każdy, może być inspiracją dla drugiego.

niedziela, 25 stycznia 2009

Lustrzany świat...

czyli to co nas otacza jest naszym odbiciem...
Przez większość życia była to dla mnie dziwna teoria, że świat odzwierciedla to kim jesteśmy.
Ogólnie pukałem się w czoło i uśmiechałem ironicznie jak ktoś o tym opowiadał, no bo przecież każdy z nas jest niezależny i tworzy świat tak jak go tworzy lub odbiera go takim jakim jest wokół.
A jednak... ta prawda do mnie w końcu dotarła...
Wychodząc z założenia, że to o czym i jak myślimy to tworzymy i tym się otaczamy można powiedzieć, że świat odbija naszą twórczość i można by powiedzieć, że odbicie jest proste. Jednak można zobaczyć coś innego patrząc na świat...
...w krzywym zwierciadle i jego odbiciu...


Czasem, jednak świat ukazuje nam nie wprost to czego powinniśmy się nauczyć, lub na jakie cechy w sobie powinniśmy zwrócić uwagę.
Jak to dostrzec??? Ja dostrzegam kilka możliwości...
- Pierwsza, to spotykanie ludzi podobnych do siebie i odszukiwanie w nich tych samych bądź podobnych cech które mamy osobiście, jednak u nas jakoś przechodzą, u innych są dla nas śmieszne lub niepożądane... wydają nam się niewłaściwe...
- Druga, to spotykanie ludzi w których dostrzegamy to czego nam brakuje. Mających sposób bycia, charakter taki jaki chcielibyśmy dysponować. Wiemy, że cechy te dają właścicielowi to czym my sami nie możemy się pochwalić... i jest to właściwe dla właściciela(lki) jak i dla nas...
- Trzecia, to sytuacje stworzone dla kogoś, kto jest podobny do nas, byśmy mogli zobaczyć, doświadczyć, poprzez czyjeś doświadczenie tego jak moglibyśmy się zachować i wyciągnąć z tego wioski dla siebie.
- Czwarta, to sytuacje stworzone dla kogoś kto ma cechy. których my jakoś wewnętrznie nie możemy przejawić w podobny sposób i czujemy że z takimi cechami dali byśmy radę. Dostajemy takie doświadczenie byśmy mogli się nauczyć dostrzec jak postępować w takiej sytuacji mając zadane cechy.
- Piąta, to sytuacje dla nas można tu rozróżnić, sytuacje w których mamy wybór czy podejmiemy wyzwanie i sprawdzimy, zbudujemy swoje cechy, których teoretycznie nie mamy lub boimy się je pokazać, ewentualnie z jakiś bliżej nieokreślonych powodów są zablokowane. Albo takie, w których "musimy" sobie dać radę i wykazać się cechami które są w nas uśpione.
Oczywiście również możemy "odpuścić", ale przeważnie wtedy dostajemy ciekawszy przypadek na wykazanie się.

Tak czy inaczej, wcześniej czy później, przyjdzie nam się zmierzyć z naszymi przyzwyczajeniami, lękami, czy brakiem cech, które mamy wykształcić.

Wyciągajmy wnioski, również z doświadczeń innych :)

sobota, 24 stycznia 2009

Anioł wie ;)

czyli jak rozpoznać Anioła na swej drodze...
Czym jest Anioł...
Ogólnym wizerunkiem Anioła jest istota ludzka bądź humanoidalna z wystającymi skrzydłami na plecach. Istota Anioła przedstawiana jest w różnych religiach jako istoty pomagające, wspierające lub towarzyszące.
Anioły to istoty świetliste, jak i ludzie, których spotykamy na swej drodze.

Jak poznać Anioła?
Z istotami świetlistymi jest o tyle prościej (a zarazem i trudniej) iż wystarczy się dostroić do energii na której "ustawiony" jest Anioł lub jeśli mamy gorącą potrzebę by Anioł przyszedł do nas i pomógł nam, on sam "podniesie" nasz poziom energetyczny do poziomu umożliwiający kontakt. Najczęściej przy spotkaniu z Aniołem odczuwa się przepływ miłości lub błogości, stan uniesienia, radości w całym ciele. Odczuwane jest też czysta biała energia przepełniająca każdą cząstkę ciała.
Ostatnio pomimo, że nie odczuwałem Aniołów jako byty (inne osoby twierdziły że przyszły), odczułem też ich obecność przez to, że w pomieszczeniu w którym znajdowało się kilka osób nastąpiła jakby eksplozja. W pomieszczeniu zapadła cisza i jakby jasność, błogość, coś czego wcześniej nie było, aż chciało się tam być i chłonąć tą atmosferę.

Rozpoznanie Anioła w człowieku jest nieco trudniejsze, gdyż przeważnie niewiele osób chce czy umie postrzegać inne osoby jako Anioły na swojej drodze życia. Człowiek czy mający wpływ jako Anioł na nasze życie najczęściej uczy nas tego czego chcieliśmy doświadczyć. Najczęściej człowiek pod wpływem anielskim, mówi robi coś czego normalnie by nie zrobił, coś czego znając go nie bylibyśmy w stanie się spodziewać. Czasem taki człowiek mówi coś do nas mimochodem, dla nas jest to ważna odpowiedź na nasze pytanie, on nawet może nie pamiętać, że coś takiego powiedział lub nie ma pojęcia czemu powiedział, zrobił coś takiego, co nam akurat było potrzebne.
Także i my możemy być Aniołami dla innych ludzi.

Filmik który przedstawia ciekawy sposób na bycie Anioła.

Bądź Aniołem i dostrzegaj Anioły wśród innych i wokół siebie...

wtorek, 17 czerwca 2008

Nowa droga

czyli inny tytuł...
Od czasu do czasu mając właśnie chwile "wyciągania kotwicy" rozważałem zakończenie blogowania, a nawet w odmętach oceanu myśli pływał stworek z napisem "usuń wszystko". I tak zastanawiając się czy poczynić ostateczne kroki wpadłem na czacik a tam spotkałem uroczą osobę.
Owa osoba zwróciła moją uwagę na to, że cześć mojego opisu wpisana do googla daje efekt w postaci linku do bloga na 1 pozycji. O czym nie wiedziałem i w sumie mnie to nie interesowało specjalnie. Zadziałała tu informatyczna duma...
Potraktowałem to jako znak, że jednak warto kontynuować moje "dzieło" i może to się komuś przyda. Kolejnym impulsem na plus było to, że jakoś dotarłem do statystyk odwiedzin, gdzie okazało się, że nawet jest ich kilkanaście dziennie lub co drugi dzień, to miłe, nawet bardzo :)

Serdecznie dziękuję wszystkim odwiedzającym.

Jako, że tytuł "Pierwsze kroki do sukcesu" jest w swojej intencji jakby ograniczający, bo ile można robić pierwszych kroków... :) oraz sytuacji, że przez ostatnio poznaną osobę tytuł jakby został wykreowany i zauważony. Naturalnym było że został przejęty i zmieniony by lepiej go wyeksponować.
Miały być jeszcze })i({ (motylki) ale nie wyglądały za szczególnie. Dlatego pozostało tylko:

Bądź Cudowności Cudem

Zmieniłem też lekko kolorystykę. Mam nadzieję, że ta inspirująca fraza doda mnie jak i wam wielu inspiracji.
Świat jest pełen możliwości, a my jako boska część, możemy z nich korzystać.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

Zmiana otoczenia

czyli porządkowanie...
Z czasem przyzwyczajamy się do swojego trybu życia, schematów, rytuałów i tym podobnych historii. Jedni z nas mają swoje obsesje na punkcie układania pewnych elementów w odpowiedni sposób, inni tworzą mały "śmietnik" rzeczy, które się nawarstwiają w czasie prac, ćwiczeń czy używania tego co jest lub było akurat przydatne.
Po pewnym czasie nasz pedantyzm lub tworzenie bałaganu doprowadza nas do tego, że albo układamy rzeczy automatycznie, albo nawarstwiony bałagan zaczyna nam lekko przeszkadzać.
Jeśli mamy skłonności pedantyczne, to mniejszy kłopot gdyż każdego dnia odstawiamy rutynę.
Jeśli sprzątamy raz na tydzień nasz bałagan też doprowadzamy sytuację do stanu wyjściowego.
Tak czy owak upychamy nadmiar w wolne miejsca na półkach lub w szafkach.
Gdy przychodzi czas na zmianę, np szkoły, pracy, koniec klasy wtedy wyciąga się skarby przeszłości i robi przegląd co się przyda co należy wyrzucić. Tak samo robimy z przeglądem np. ubrań przy zmieniającym się sezonie, wyciągamy te zimowe rzeczy chowamy te bardzo letnie, a część wyrzucamy bądź oddajemy w dobre ręce.
Co to daje?
Ot taka zwykła czynność "rozliczenia przeszłości" jest również przydatna przy podjęciu decyzji o zmianach życiowych. Takie rozliczenie i zrobienie miejsca na nowe rzeczy oraz doświadczenia otwiera nam drogę do tego nowego co nas może spotkać.
Zmiana koloru ścian, ustawienia mebli czy wymiana mebli, czy nawet przeprowadzka w nowe miejsce może nam pozwolić na zmianę wewnętrznych przyzwyczajeń. Oczywiście sama zmiana jest tylko symboliczna i raczej służy do zamknięcia pewnego etapu i otworzenia nowego.
Ponieważ to od nas zależy czy potraktujemy zmianę otoczenia jako impuls do dalszej pracy, czy tylko jako zmianę żeby było ładniej. Bo nawet zmieniając miasto oraz ludzi, z którymi się spotykamy możemy wrócić do starych przyzwyczajeń, gdy nie wytrwamy w swoim nowym wyobrażeniu.
Każda zmiana uwalnia również zakotwiczenie w schemacie i może być wykorzystywana do pobudzenia nowych możliwości. Więc jeśli kierujesz się pedantyzmem zmień miejsce przedmiotów których używasz, zmień wazonik na kwiaty, dołóż jakiś przedmiot (np. tablicę) i wykorzystaj zmianę do nowej motywacji.
Jeśli jest się zbieraczem ogarnij bałagan odłóż przedmioty na ich miejsce, lub zmień im miejsce pobytu.
Dobrze jest też zadbać o swój komputerek, posprzątać dokumenty posegregować nowe pliki w odpowiadające im miejsca, zarchiwizować rzadko używane oraz te najbardziej potrzebne pliki, zrobić miejsce na dysku, przeinstalować system (z mojego doświadczenia raz na pół roku jest dobrze to zrobić ;)) zarchiwizować pocztę, archiwa komunikatorów, wywalić to co zbędne.
Daje to ponowne zapanowanie nad swoimi rzeczami, plikami i życie staje się łatwiejsze. bo płynie się dalej z podniesioną kotwicą.
Czasem mała zmiana może zmienić perspektywę.

środa, 14 maja 2008

Co moge zrobić lepiej?

czyli sztuka zadawania następnego pytania...
Jest takie hasło "Lepsze jest wrogiem dobrego". W sumie stosuje się ono do wszelkiego rodzaju projektów i wynika z faktu, że jak na pewnym etapie projekt jest dobry na tyle by został zaakceptowany, to osoba projektująca chce coś jeszcze udoskonalić, zrobić coś lepiej, i kończy się to kolejnymi godzinami pracy, a efekt jest znikomy albo wręcz gorszy od poprzedniego.
Poprawiać można zawsze i ciągle, no chyba że np rzeźbimy, to dotąd aż z naszego materiału nie zostaną same wióry.
Pytanie "co mogę zrobić lepiej?" ostatnio ponownie usłyszałem na warsztatach zorganizowanych przez stowarzyszenie AMŻ (Akademia Mądrego Życia) i odnosiło się do naszego działania w życiu.
Na pewnym etapie życia, część z nas może przestać zadawać pytania i traktować życie takim jakim jest, wykonujemy swoje obowiązki tak jak wykonujemy spędzamy tak a tak dzień i staje się to rutyną w pewien sposób. Jako dzieci zadajemy dużo pytań "dlaczego?", "po co?" i tak bez końca by poznać i zrozumieć świat, jako dorośli szukamy w książkach czy np. internecie.
Ale gdy spytamy "dlaczego?" i odnajdziemy powody danej sytuacji dobrze jest zadać kolejne pytania.
Np.: w odpowiedzi na pytanie "dlaczego jestem odbierany(a) jako mruk?" można uzyskać, że nie przejawiam swojej radości czy siebie.
Kolejnym pytaniem może być "co mogę zrobić aby zmienić sytuację, aby odbierano mnie jako sympatyczna radosną osobę?"
W odpowiedzi na tak postawione pytanie, dajemy sobie otwarcie na nowe rozwiązania, nowe idee.
I gdy już mamy odpowiedzi w ilości wystarczających by wybrać to co jesteśmy w stanie zrobić nie wątpiąc, iż jest to poza naszym zasięgiem i że się tylko wygłupimy bardziej.
Odpowiadamy np mogę się więcej uśmiechać i być bardziej naturalną osobą w swoich zachowaniach.
Wdrażamy w życie nasze wspaniałe rozwiązanie. Okazuje się, że ogólnie jest lepiej, ale... jest to niezadowalające.
Czas więc na kolejne pytanie.
Jednym z takich pytań, może być właśnie "co mogę zrobić lepiej?".
Po pierwsze, zadanie sobie takiego pytania w kontekście naszych celów czy chęci zmiany, daje możliwość refleksji i szukania nowych rozwiązań. Daje również możliwość zoptymalizowania, wyciągnięcia esencji z zachowań i zastosowania tych aspektów, które działają najlepiej poprawiając rezultat oraz wdrażać na ich podstawie nowe lepsze.
Co można zrobić lepiej chcąc być bardziej radosnym? Można np uśmiechać się więcej do ludzi. :)
Co mogę zrobić lepiej by mieć więcej czasu dla rodziny? Mogę lepiej zaplanować swój dzień, bądź zainteresować i wciągnąć rodzinę do tego co robię.

Jak na początku wspomniałem, to pytanie niesie również zagrożenie, gdyż zadawane wciąż i wciąż, może spowodować brak znaczących efektów. dlatego dobrze jest zadawać pytania kontrolne, czy poczynione zmiany, dają lepszy efekt, i czy ten efekt jest zadowalający na tyle że widać różnicę ;). Jak nie widać różnicy to po co przepłacać;) (jakieś takie powiedzenie reklamowe chyba było)

Kto pyta nie błądzi...