środa, 14 maja 2008

Co moge zrobić lepiej?

czyli sztuka zadawania następnego pytania...
Jest takie hasło "Lepsze jest wrogiem dobrego". W sumie stosuje się ono do wszelkiego rodzaju projektów i wynika z faktu, że jak na pewnym etapie projekt jest dobry na tyle by został zaakceptowany, to osoba projektująca chce coś jeszcze udoskonalić, zrobić coś lepiej, i kończy się to kolejnymi godzinami pracy, a efekt jest znikomy albo wręcz gorszy od poprzedniego.
Poprawiać można zawsze i ciągle, no chyba że np rzeźbimy, to dotąd aż z naszego materiału nie zostaną same wióry.
Pytanie "co mogę zrobić lepiej?" ostatnio ponownie usłyszałem na warsztatach zorganizowanych przez stowarzyszenie AMŻ (Akademia Mądrego Życia) i odnosiło się do naszego działania w życiu.
Na pewnym etapie życia, część z nas może przestać zadawać pytania i traktować życie takim jakim jest, wykonujemy swoje obowiązki tak jak wykonujemy spędzamy tak a tak dzień i staje się to rutyną w pewien sposób. Jako dzieci zadajemy dużo pytań "dlaczego?", "po co?" i tak bez końca by poznać i zrozumieć świat, jako dorośli szukamy w książkach czy np. internecie.
Ale gdy spytamy "dlaczego?" i odnajdziemy powody danej sytuacji dobrze jest zadać kolejne pytania.
Np.: w odpowiedzi na pytanie "dlaczego jestem odbierany(a) jako mruk?" można uzyskać, że nie przejawiam swojej radości czy siebie.
Kolejnym pytaniem może być "co mogę zrobić aby zmienić sytuację, aby odbierano mnie jako sympatyczna radosną osobę?"
W odpowiedzi na tak postawione pytanie, dajemy sobie otwarcie na nowe rozwiązania, nowe idee.
I gdy już mamy odpowiedzi w ilości wystarczających by wybrać to co jesteśmy w stanie zrobić nie wątpiąc, iż jest to poza naszym zasięgiem i że się tylko wygłupimy bardziej.
Odpowiadamy np mogę się więcej uśmiechać i być bardziej naturalną osobą w swoich zachowaniach.
Wdrażamy w życie nasze wspaniałe rozwiązanie. Okazuje się, że ogólnie jest lepiej, ale... jest to niezadowalające.
Czas więc na kolejne pytanie.
Jednym z takich pytań, może być właśnie "co mogę zrobić lepiej?".
Po pierwsze, zadanie sobie takiego pytania w kontekście naszych celów czy chęci zmiany, daje możliwość refleksji i szukania nowych rozwiązań. Daje również możliwość zoptymalizowania, wyciągnięcia esencji z zachowań i zastosowania tych aspektów, które działają najlepiej poprawiając rezultat oraz wdrażać na ich podstawie nowe lepsze.
Co można zrobić lepiej chcąc być bardziej radosnym? Można np uśmiechać się więcej do ludzi. :)
Co mogę zrobić lepiej by mieć więcej czasu dla rodziny? Mogę lepiej zaplanować swój dzień, bądź zainteresować i wciągnąć rodzinę do tego co robię.

Jak na początku wspomniałem, to pytanie niesie również zagrożenie, gdyż zadawane wciąż i wciąż, może spowodować brak znaczących efektów. dlatego dobrze jest zadawać pytania kontrolne, czy poczynione zmiany, dają lepszy efekt, i czy ten efekt jest zadowalający na tyle że widać różnicę ;). Jak nie widać różnicy to po co przepłacać;) (jakieś takie powiedzenie reklamowe chyba było)

Kto pyta nie błądzi...

poniedziałek, 12 maja 2008

zmiana kierunku czasu

czyli czy można wykorzystać przyszłość by stworzyć przeszłość...
Poprzez zmianę wspomnień można zmienić wrażenia z przeszłości. Tworząc wizje siebie można wpłynąć na przyszłość. W normalny sposób uczymy się i wiemy. A co gdyby nauczyć się wykorzystywać czas w inny sposób.
Ostatnio zetknąłem sie z koncepcją, która mnie poraziła. Ogólnie mamy czas biegnący w przód i głównie robiąc coś oczekujemy jakiegoś efektu w przyszłości. Dzieje się również tak, że robimy coś z bliżej nieokreślonego powodu, a po jakimś czasie okazuje się to przydatne.
Przeważnie uczymy się czegoś, a potem o czymś wiemy. Bywa też tak, że wiemy o czymś mimo że nie powinniśmy wiedzieć.
Koncepcja oparta jest na odwróceniu czasu, najpierw wiedzieć, a później sobie przeczytać bądź dowiedzieć się i poinformować swoje ja w przeszłości. Główne zastosowanie z jakim się spotkałem oficjalnie (bo tak w życiu spotkałem się właśnie na zasadzie mechanizmu coś zrobię, a potem się to przydaje, tyle że nie skojarzyłem mechanizmu jaki mógł zaistnieć) i dobry sposób na wyćwiczenie takiego mechanizmu jest praca np. z wynikami totolotka.
Totolotek jako dobry generator liczb sprawdza się do kodowania symboli. No i można przepracować sprawy finansowe ;)
Jak to działa:
Wyniki są kodowane na symbole, jedności są traktowane jako przedmioty czy zwierzęta, a dziesiątki jako właściwość np ruchu czy zniszczenia, np liczba 35 to wirujący pies. Tyle ze następnego dnia przypisanie symboliki sie zmienia i wirujący pies może to być 24, 16, albo każdą inną liczbą. Powoduje to to, że odbierając skupiamy się na symbolu nie na liczbie.
I np. przed południem odbieramy symbole. narzędzie które zostało zrobione na potrzeby projektu przekodowuje symbole na liczby, po losowaniu przekodowuje liczby wylosowane tą samą matrycą tak aby wysłać sobie liczbę 14 jako ten sam symbol, który np odebraliśmy.
Daje to pewność, że symbole które odbieramy są tymi symbolami które wysyłamy. Czyli np odebraliśmy wirującego psa i system przekodował nam na 14oraz każdy symbol z wirowaniem to 10-19 a każdy pies to czwórki w jednościach 4, 14, 24, 34, 44...
Ponieważ znamy symbolikę na dany dzień, częściowo w momencie przekodowania, w pełni po losowaniu wysyłamy sobie to co mamy odebrać na dany dzień.
Jak by ktoś chciał spróbować swoich sił to zapraszam.

niedziela, 11 maja 2008

pamięć a czas

czyli jak zmienić przeszłość i wpłynąć na przyszłość...
Każdy z nas ma w swojej przeszłości, mniej lub bardziej przykre doświadczenia, które chciałby zmienić. Mówi się "czas goi rany" i jest to prawda, bo z czasem poprzez zdobywanie kolejnych doświadczeń nabieramy dystansu do sytuacji, bądź do osób w niej występujących, złamane serca się łączą itd. Czasem patrzymy na dane sytuacje jako na błogosławieństwo, pomimo, iż w danej chwili była to tragedia życia. Jak pokazuje doświadczenie z czasem zmieniamy swój stosunek do wydarzeń, ale jeśli chcemy możemy zmieniać je szybciej.
Tak jak ze zmianą własnego wizerunku czy postawy w przyszłości wiąże się praca nad innym widzeniem siebie. Tak i praca z przeszłością wiąże się z innym widzeniem siebie w danej sytuacji oraz osób w niej występujących.
Mówią "co się stało to się nie odstanie", i się nie odstanie, jeżeli ktoś umarł raczej się go nie wskrzesi, ale zawsze można o tym kimś pamiętać. I de facto nie zmieni się żadnej sytuacji. jedyne co możemy to możemy zmienić swoje podejście do wydarzenia.
Jeżeli czujemy się pokrzywdzeni, winni lub obwiniamy kogoś za coś co zrobił. Trzymamy gniew czy urazę (lub inne niewłaściwe i niepotrzebne odczucia) do siebie czy kogoś.
Ja rozumiem, że można sie na kogoś wkurzyć mieć żal czy coś, ale trzymanie tego w sobie przez większość życia szkodzi tylko nam. Bo istota która wywołuje dane stany, albo może być totalnie nieświadoma naszego istnienia, tego że nas wkurza, a może i być zadowolona ze tak właśnie jest mając z nas "polewkę".
Jak pokazuje czas i doświadczenie, wcześniej czy później zmieniamy nastawienie do danej sytuacji, no chyba że ktoś lubi tkwić w swoim zacietrzewieniu.
Jak można zmienić nastawienie do przeszłości a tym samym i przeszłość.
Przeszłość jak wiemy jest zapisana głównie w naszej pamięci o danym wydarzeniu.
Bywa tez na filmach, zdjęciach itp.
Jedynym ze sposobów jest wyparcie danego zdarzenia z pamięci, sposób skuteczny, ale potencjalnie nie najlepszy, ponieważ głęboko gdzieś urazy pozostają, a jak się trafi, że z jakiegoś powodu się przypomni, to masakra.
Lepszym sposobem jest powrót do sytuacji i zobaczenia jej jako inną sposób lepszy od poprzedniego ale też nadal trzyma się urazy chociaż już w mniejszym stopniu.
Najlepszym według mnie jest dostrzeżenie powodów zajścia danej sytuacji (chociaż nie każdy chce i potrafi dostrzec, że miał wpływ na jej powstanie, jeżeli był jej czynnym uczestnikiem), jeżeli sytuacja nas nie dotyczy (nie uczestniczymy w niej bezpośrednio) np koleżanka z koleżanką zrobiły coś tam komuś nam bliskiemu, i są naszym wrogiem publiczny numer jeden.
Wtedy należy się zastanowić dlaczego bierzemy to do siebie, i po co nam to.
Następnie gdy już dostrzeżemy powody sytuacji dobrze jest wybaczyć sobie oraz osobą biorącym udział w zajściu. Bo to, że wypadło na nie to akurat były jako istoty najbliżej, żeby się dopasować do wzorca. Oczywiście to, że wypadło na nie nie oznacza, że nie należy ich pociągnąć do odpowiedzialności, jeżeli np złamały prawo.
Wybaczyć im należy głównie dla siebie, bo dane osoby nie muszą o tym wiedzieć, chyba że są na tyle blisko, że warto im zakomunikować.
Są jednak ludzie którzy trzymają sie swoich wrogich uczuć, bo ktoś zrobił coś nie wybaczalnego.
I ich wola, chcą proszę bardzo, ale to głównie oni cierpią i każdy wcześniej czy później to zrozumie.
Co to daje, że nasza sytuacja jest uzdrowiona, nie ciągnie się to za nami i możemy inaczej spojrzeć w przyszłość.
Tak jak z przyszłością, tworzenie swojego wizerunku jest budowaniem siebie.
Można zarzucić, że to okłamywanie siebie. W pewien sposób tak, ale jak to mówią:

"1000 razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą"

Dlatego lepiej zmienić niekorzystną prawdę, na prawdę która pomoże nam lepiej żyć.

sobota, 10 maja 2008

co ma wpływ na teraz

czyli przyszłość, przeszłość, teraz...
Czym jest czas w odczuciu człowieka... każdy z nas niezależnie jak by się zapierał kroczy w przyszłość, pozostawiając to co właśnie uczynił w przeszłości. I tak krok po kroku w przyszłość wyłania nam sie obraz przeszłości, bo nawet wciśnięcie poszczególnej litery na klawiaturze budujące te zdania są już w przeszłości mojego istnienia. Oczywiście po stworzeniu zdania, mam możliwość dostrzeżenia usterek błędów, czy skasowania i poprawienia koncepcji wypowiedzi czy błędów.
Ale są to już kolejne kroki w przyszłości w momencie zobaczenia efektu.
I można by napisać, że "teraz piszę notkę"
Żeby móc napisać tekst o czymś chcąc niechcąc wyznaczam sobie cel na przyszłość, wyznaczam sobie temat jaki chcę opisać, i chociaż nie mam pojęcia co konkretnie będzie napisane wiem, że chcąc przedstawić dany temat, kolejne sformułowania pojawiają się same.
Pytanie jest następujące czy tworzę czy odtwarzam to co już stworzę.
W pewnym momencie czasu, póki co przyszłego, cały tekst zostanie stworzony i moja świadomość go zaakceptuje i wyśle. I czy teraz mając na uwadze to, że w bliżej nieokreślonej przyszłości wiem jak tekst wygląda tworząc go odwołuje się do świadomości tego w jaki sposób go wysłałem, czy mam możliwość wielowątkowego wpływania i zmieniania jego formy czy właściwości w nieograniczonej ilości.

Czy jest to jedna z form zaakceptowanych przez moją przyszłą świadomość tego co by było najlepsze, w tym momencie przyszła mi myśl, że najpierw powinienem dać wątek a pro po multiwymiarowości czasu, dlatego ten będzie wstawiony pewnie jako 3 z kolei a nie pierwszy ;)

Po napisaniu dwóch poprzednich mogę kontynuować ;)
I tak ponieważ w pewnym sensie dostrzegłem fakt, że ten temat wymagał dwóch poprzednich, by nadać pewien odpowiedni tok myśli, a nie wrzucać temat ni z gruchy ni z pietruchy. Popełniłem w międzyczasie dwa tematy niżej. Chociaż wydaje mi sie że powinienem napisać jeszcze jeden.

I tak po napisaniu 3 poprzednich tematów, mogę powrócić z nowym doświadczeniem do tej notki. Otóż w pewnym momencie teraz już przeszłości zauważyłem, że wklejając wątek który piszę będzie mu brakowało notek poprzednich, uznając to za wizję przyszłości jak widzę bloga i moment z przyszłości, w którym wklejając tą notkę mam świadomość 3 poprzednich, postanowiłem je stworzyć. Chociaż w momencie pisania tej notki nie miałem zamiaru, ani moim celem nie było stworzenie 3 wcześniejszych.
Wnioskując na nasze teraz wpływa przyszłość. Po pierwsze tworząc coś ustalamy sobie mniej lub bardziej to co chcemy stworzyć. Pisząc czy lepiąc garnek mamy w swojej projekcji to co chcemy osiągnąć. Cel lub docelowy kształt. Nasza przeszłość i doświadczenie wpływa na skuteczność tego co chcemy zrobić.
I tak ćwicząc lepienie garnków i lepiąc 500 z kolei wiemy jak kręcić kołem czy układać ręce aby uzyskać oczekiwany efekt. Znamy już ścieżki i płynące z nich nauki. Lepiąc garnek za pierwszym razem mamy tylko wizualny efekt, może trochę rad od kogoś bardziej doświadczonego. Przy odrobinie samozaparcia może nam wyjść to co chcemy za pierwszym razem.
Ale jest to świadome budowanie teraźniejszości z ustalonej przez nasz przyszłości.
Natomiast na przykładzie tej notki i 3 poprzednich, okazuje się, że przyszłość może zdeterminować przeszłość czy teraźniejszość, bo oczywiście mógłbym nie napisać 3 poprzednich notek ale czułbym, że jest to niepełne i niewartościowe.
Parę razy również miałem tak, że wykonywałem jakieś działanie ot tak z siły impulsu, a później okazywało sie ono przydatne.

Czujesz że powinieneś coś zrobić, zrób to, może Ty z przyszłości będziesz tego potrzebować.

piątek, 9 maja 2008

teraz

czyli pomiędzy tym co było, a tym co będzie...
Jakby nie spojrzeć "teraz" jest w potocznym ujęciu rozciągnięte w czasie, bo np mówiąc, że teraz coś robię mamy na myśli kilka aspektów:
- że właśnie zaczynamy coś robić,
- robimy coś od pewnego czasu i będziemy to robić nadal,
- robimy coś i zbliżamy się do końca,
- wykonuję czynności które składają się na większy efekt końcowy,
- zauważamy zmianę w stosunku do przeszłości.

Ogólnie byliśmy, jesteśmy albo będziemy w trakcie wykonywania jakiegoś działania, które ma doprowadzić do danego efektu.
I tak mówiąc, że "teraz biegam" mamy na myśli szerszy kontekst czynności rozciągnięty w czasie.
Gdyż jako bieganie traktujemy grupę czynności, ruchów ćwiczeń które wykonuję po drodze, którą przebywam od wyznaczonego czasu na bieganie do jego końca.
To ogólne "teraz biegam", można podzielić na poszczególne etapy, gdyż mogę być na etapie "teraz idę" "teraz biegnę" "teraz wykonuję ćwiczenia" bądź chwilowego relaksu. Każdy element jest dla mnie formą teraz biegam, gdy znajduję się pomiędzy startem a końcem tej czynności.
Elementy te mogę podzielić na mniejsze uzależniając od formy ćwiczenia, miejsca pobytu w ruchu, stylu czy szybkości ruchu. Idąc dalej mogę określić że teraz przesuwam nogę z miejsca a do b i rękę o dany kąt wychylenia. Itd.
W potocznym ujęciu "teraz" opisuje stan na daną chwilę w szerszym ujęciu czasu opisując grupę czynności bądź porównanie do przyszłości, "kiedyś byłem taki, teraz jestem taki" w sumie można też odnieść do przyszłości, "teraz jestem taki, chcę się zmienić". Chociaż i w tym przypadku dostrzegamy czas przeszły tyle że nie dokończony z intencją zakończenia go i zmiany na inny.

W czasie gdy mówimy "teraz" w ujęciu czasu mamy już przeszłość.

Można zatem wysnuć tezę że teraz nie ma lub jest ułamkiem mikrosekundy pomiędzy tym co było a tym co się stanie. A w ujęciu szerszego działania jest sumą poszczególnych czynności.

czwartek, 8 maja 2008

Sztuka przewidywania.

czyli czy da się przewidzieć przyszłość...
Ciekawym filmem o tej tematyce jest film "Next" z Nicolasem Cagem. Bohater filmu ma możliwość wyśledzenia kilku opcji przyszłości na kilka minut do przodu, a później dalszej przyszłości.
Dokonując właściwego wyboru akcji tak aby wyjść jak najlepiej z opresji które go spotkały.
Film jak wiadomo to film czyli sceny wyimaginowane wyreżyserowane kupa efektów komputerowych, ogólnie fantastyka. Teoretycznie można zrobić wszystko tak jak w Jumper, przedstawić możliwość przeskoków w przestrzeni.
Ale czy to co pokazuje się w filmach można zrobić na prawdę?
Czy można przewidzieć reakcje zdarzenia na kilka minut do przodu? Czy np. przenieść się w przestrzeni.
Kiedyś teoretycznie fantastyka "20 000 mil podmorskiej żeglugi" Juliusza Verna, była fantazją, podróże w kosmos były fantazją, i chociaż przy obecnych filmach czy serialach typu "star trek" nadal są.
Tak, w prosty sposób pewne rzeczy przewidujemy, lub domyślamy się jakie mogą być konsekwencje, acz nie mamy pewności co do konkretnego skutku, bo podchodząc do grupki np dresiarzy, możemy za równo skończyć w kostnicy, szpitalu, albo możemy normalnie z nimi pogadać. Zależy to też od naszego i ich nastawienia.
Czasem mamy przebłyski konkretnej przyszłości i wiemy co za chwilę się stanie. Naukowe podejście mówi o wnioskowaniu z sytuacji. Ale mi kilka razy np. grając w piłkę udało się zobaczyć co za chwilę zrobi osoba posiadająca piłkę lub jaka akcja za chwilę się wydarzy mimo, że nic na nią nie wskazuje.

Zasadniczo mało kto z nas uczy się dostrzegać przyszłość i analizować jej różne opcje. Analitycy różnej maści biorą pod uwagę różne aspekty wpływające na dany projekt. Ale to jest już sztuka wnioskowania z nabytych doświadczeń i okoliczności które determinują założenia i cele projektu. Dobrze jeżeli potrafimy wybierać najlepsze ścieżki idąc za głosem intuicji czy poczucia dobra związanego z wyborem danej opcji.
Wiadomo, że możliwości umysłu są niezbadane, a człowiek wykorzystuje go w niewielkim stopniu.
Są techniki, do przewidywania przyszłości, ale ich sprawdzalność jest zbyt odległa w czasie by potwierdzić czy zaprzeczyć ich prawdziwości.
Dodatkowo na przyszłość globalną czy lokalną wpływa wiele osób i dana koncepcja na dzień dzisiejszy może być nieaktualna za tydzień czy miesiąc, gdyż ktoś podjął inną decyzje.
Wiec czy przepowiednie np Nostradamusa są prawdziwe? Czy technikę i możliwości jakie pokazuje się w filmach gatunku s-f są tylko fikcją?
Te przepowiednie determinują w pewien sposób myślenie do tego, w którym kierunku można dążyć lub co może wynikać z podjętych wyborów.
Nostradamus, zakodował swoje centurie w taki sposób, iż praktycznie dopasowuje się je post faktum. Może jak pisze, w którymś momencie wszystkie przepowiednie będą jasne.

Ciekawą historią jest historia mędrca który potrafił przewidzieć przyszłość i doradzić obywatelom wioski w ich wyborze. Pewnego razu chłopcy z wioski uknuli podstęp. Skoro mędrzec potrafi przewidzieć co się stanie, to wymyślili że zrobią tak: złapią ptaka pójdą do mędrca i zapytają czy ptak jest żywy czy martwy i w zależności co powie starzec albo zaduszą ptaka albo wypuszczą żywego. Chłopcy złapali ptaka i poszli do starca. stając przed nim trzymali ptaka z tyłu tak by móc go udusić bądź wypuścić i spytali:
- Powiedz nam czy ptak jest żywy czy martwy?
- Nie mogę wam powiedzieć - odrzekł starzec.
- Ale przecież jesteś taki mądry i potrafisz przewidzieć przyszłość. Powiedz na czy jest żywy czy martwy. - krzyczeli chłopcy
- Nie mogę wam powiedzieć - powiedział spokojnie starzec.
- Dlaczego nie możesz? - zdziwili się chłopcy.
- Ponieważ los tego ptaka, leży w waszych rękach...

Nasz świat działa tak, że grupa osób której przedstawi się daną przyszłość może spowodować o jej realizacji bądź jej zmianie. Dlatego tak trudno udowodnić prawdziwość przepowiedni.
A wracając do przeskoków w przestrzeni to podobno św. Franciszek miał taką zdolność.

Niezbadane są możliwości ludzkiego potencjału i możliwości, to co kiedyś było science fiction jak to ktoś pięknie ujął teraz jest bardziej science niż fiction ;)

środa, 7 maja 2008

Multiwymiarowość

czyli a co gdyby...
Każdy z nas żyje w mniej lub bardziej aktywny sposób, nasze życie głównie toczy się po drodze naszych wyborów. Owe wybory mogą być świadome, podświadome, odruchowe, impulsywne, intuicyjne. Nasze wybory mogą być ograniczone przez innych ale to też jest nasz wybór czy przystajemy na to co ktoś nam narzuca. Wybory mogą być też uwarunkowane doświadczeniami z danego życia jak i z poprzednich wcieleń. Składanymi sobie obietnicami albo braniem udziału w różnych hipnozach, na które w pewnym momencie swojego istnienia się zgodziliśmy.
Ale ja nie o tym...
Zakładając życie człowieka jako linie jednego żywota, taką linię od urodzin do śmierci.
W każdym etapie, chociaż czasem sobie tego nie uświadamiamy, mamy różne możliwości wyboru.
Mając propozycje pójścia w 3 różne miejsca lub zostania w domu, dokonujemy wyboru. Idąc w jedno miejsce możemy spotkać swojego przyszłego partnera, czy partnerkę, wybierając inne miejsce może się okazać, że było nieprzyjemnie, ktoś może nas zbesztać, oblać sokiem itd.
Wybieramy pójście na to pierwsze przyjęcie, dokonujemy wyboru z kim tańczymy, z kim rozmawiamy lub nie rozmawiamy czy nie tańczymy. Kiedy na przyjęciu jest ta osoba, z którą moglibyśmy spędzić resztę życia, ale w skutek naszych wyborów, możemy ją poznać lub tylko rzucić na nią okiem powiedzieć czy poczuć "tak to on/ona, mój/moja wymarzona" i odejść uznając, że my to jesteśmy np. bez szans.
Ale załóżmy, że ktoś nas sobie przedstawił.
I tu pojawia się kolejna siatka możliwości. Rozmawiamy, wymieniamy zdawkowe uwagi, mówi takie bądź inne sformułowania, które kończą lub podtrzymują rozmowę. Ścieżek i możliwości jest wiele.
Buduje nam się wielka siatka możliwości w każdym momencie dokonywania wyboru. My znamy tylko główny wybór z czasem poznajemy jego konsekwencje, możemy też mieć wgląd w siatki poboczne, gdy okazuje się, że jak w rozmowie z kimś ktoś nas informuje, że np. dane sformułowania były nie takie. I rozmowa mogła by się potoczyć inaczej.
Gdy zdejmujemy nogę z gazu i po chwili okazuje się, że gdybyśmy nie zdjęli to byłby wypadek, bądź zatrzymała by nas policja. Czasem dowiadujemy się z relacji, że na danej imprezie moglibyśmy się bawić super, albo dobrze że nie poszliśmy bo było tragicznie.
Pewne ścieżki, mogą nam się narzucać i zobaczyć z doświadczenia innych ludzi. To żeby zobaczyć jak mogło by wyglądać nasze życie, gdybyśmy byli bogaci czy biedni, możemy skonfrontować z człowiekiem, który jest bogaty lub człowiekiem który śpi w kartonie albo na dworcu.
Wiele opcji nie koniecznie trzeba sprawdzać na sobie, bo możemy zobaczyć jakie ma doświadczenia inny człowiek i czy nam pasuje przeżyć coś podobnego czy nie.
Chociaż i tak głównie uczymy się na własnych doświadczeniach czy tak zwanych błędach wzmacniając swoje wzorce przekonań.
Wracając do linii naszego życia, w głównej mierze jest ona zdeterminowana przez koncepcje nas samych w stosunku do nas samych, do innych ludzi jak i do świata, naszej przyszłości, którą widzimy w danym etapie jej tworzenia. Blokad które mamy do przepracowania, bądź doświadczeń, które sobie narzuciliśmy jako chęć do przeżycia, albo wynikają z zadość uczynienia za poprzednie doświadczenia.

Świat jest nieograniczoną siatką możliwości i każdy z ludzi wstawiony zamiast wybranej osoby, mógłby pójść zupełnie inną drogą, a jego linia życia wyglądała by inaczej.

Idźmy drogą, którą sami wybieramy, by dochodząc do miejsca w które docieramy wiedzieć, że tam właśnie chcieliśmy dojść.