czyli wolna twórczość... wydana po czasie ;)
Daleko stąd, gdy pójdziesz w głąb,
podążyć pięknym szlakiem
odnaleźć to co skryte jest
w najgłębszej snu poszlace.
Gdy wiesz co chcesz i czym to jest,
odnajdziesz to bez trudu.
Dlatego, że to wyjdzie spotkać Cię.
Co jednak gdy, pisane Ci
szukanie wciąż bez celu?
Oddalasz się, przybliżasz się,
szukając wciąż wytrwale.
Lecz czym on jest, gdzie szukać go
gdy zwiewnym on jest ptakiem.
Pofrunie tu, usiądzie tam
i ciągle jest gdzieś w ruchu.
Pomyślisz może złapię go?
Lecz jakim on jest ptakiem?
Czy duży jest, czy mały jest?
Zadajesz wciąż pytania...
A gdy zobaczysz w końcu go
rozpoznasz, że to właśnie to.
Odnajdziesz snu poszlakę.
niedziela, 19 kwietnia 2009
środa, 28 stycznia 2009
takie pisanie...
czyli wolna twórczość... ;)
Ja jestem tam, ty jesteś tu.
Czy razem się znajdziemy?
Ty już mnie masz,
Ja Ciebie mam, nie w pełni.
Poszukam tu, poszukam tam.
Czy szukać jeszcze pragnę?
I chodząc tam i chodząc tu,
nie szukam tam gdzie trzeba.
Przypomnij mi jak znaleźć Cię,
jak szukać Cię należy?
Szukając tu, szukając tam,
zaglądam w każdą szparę.
Czy znajdę Cię?? Ja wiem, że tak...
Szukając jak zegarek,
wytrwale.
Lecz pokaż mi, tak właśnie Ty,
te miejsca, w których błądzę.
Zaprowadź mnie i pokaż mi,
te miejsca, w których jesteś Ty.
I pokaż mi, tak właśnie Ty,
jak mam zobaczyć Ciebie?
I powiedz mi, tak właśnie Ty
jak mam rozpoznać Ciebie?
Bo może już widziałem Cię,
patrzyłem na twe skronie.
A widząc Cię myślałem, że
wciąż szukać trzeba dalej.
Szukałem więc, to było złe,
że nigdy nie spytałem...
Przepraszam powiedz mi...
Czy może Ty, to właśnie Ty?
A ja nie muszę szukać dalej...
Lecz teraz, gdy Ty powiesz mi,
że Ty to Ty, szukanie pozostanie.
Lecz teraz My, tak ja i Ty,
będziemy szukać razem.
Chociaż Ty wiesz już, co czym jest
i szukać Ci nie trzeba...
Pomożesz mi odnaleźć to,
co jeszcze mi potrzeba.
Ja jestem tam, ty jesteś tu.
Czy razem się znajdziemy?
Ty już mnie masz,
Ja Ciebie mam, nie w pełni.
Poszukam tu, poszukam tam.
Czy szukać jeszcze pragnę?
I chodząc tam i chodząc tu,
nie szukam tam gdzie trzeba.
Przypomnij mi jak znaleźć Cię,
jak szukać Cię należy?
Szukając tu, szukając tam,
zaglądam w każdą szparę.
Czy znajdę Cię?? Ja wiem, że tak...
Szukając jak zegarek,
wytrwale.
Lecz pokaż mi, tak właśnie Ty,
te miejsca, w których błądzę.
Zaprowadź mnie i pokaż mi,
te miejsca, w których jesteś Ty.
I pokaż mi, tak właśnie Ty,
jak mam zobaczyć Ciebie?
I powiedz mi, tak właśnie Ty
jak mam rozpoznać Ciebie?
Bo może już widziałem Cię,
patrzyłem na twe skronie.
A widząc Cię myślałem, że
wciąż szukać trzeba dalej.
Szukałem więc, to było złe,
że nigdy nie spytałem...
Przepraszam powiedz mi...
Czy może Ty, to właśnie Ty?
A ja nie muszę szukać dalej...
Lecz teraz, gdy Ty powiesz mi,
że Ty to Ty, szukanie pozostanie.
Lecz teraz My, tak ja i Ty,
będziemy szukać razem.
Chociaż Ty wiesz już, co czym jest
i szukać Ci nie trzeba...
Pomożesz mi odnaleźć to,
co jeszcze mi potrzeba.
Słowo, niby proste, a tyle może znaczyć...
wtorek, 27 stycznia 2009
Odpowiedź...
czyli to co mnie naszło na pytanie "Kim jestem?" przeczytane u Zbyszka P...
Tyle czasu minęło...
Rok, a może lat kilka...
Niby jesteś, a jakby Cię nie było...
Niby tyle się zmienia, a jakby nic się nie zmieniło...
Popatrz tylu ludzi odeszło, tylu żyć zaczęło...
Tak wielu dorosło, tak wielu zgorzkniało...
Tyle szkód wyrządzono, tyle radości stworzono...
A ja ciągle jestem...
Tak wiele się zmienia...
Świat mój i Twój losem wydarzeń szarpany,
lecz dla mnie jakby nic się nie zmienia...
Wciąż jestem...
Czekam na Ciebie, by pójść... razem... w drogę...
By przeżyć z Tobą każdą świata zmianę.
Kim jesteś?
Powiedz...
Daj znać, że istniejesz,... że jesteś!
Czy jesteś marą wietrzną, czy mych snów spełnieniem...?
Realną istotą, czy tylko pragnieniem?
Ułudą, mniemaniem, czy prawdziwym bytem?
Kim jesteś?
Gdzie drogi Twoje wiodą?
I czy splotą się z mymi?
Czym jesteś?
Czy jesteś tak jak i ja jestem??
Czy świat Twój niczym mój przemija?
Czy czekasz byśmy poszli razem tą samą drogą???
Ja jestem...
Ja jestem gotów...
By każdego ranka powiedzieć Tobie "Dzień dobry kochanie".
Przemierzać z Tobą godzin szwadrony,
Byś wieczora każdego mogła zasnąć spokojna.
Jestem gotów dzielić z Tobą spectrum chwil wszelakich.
Byś zawsze wiedziała, że Tyś jest i jam jest...
Niby osobno, a jakby jednym będąc ciałem.
I razem jesteśmy anielskim stworzeniem...
Boskim światłem złączeni...
Razem...
Na zawsze? - To nie jest nam dane...
Lecz póki świec płomienie świecą w naszym ciele... istnieć będziemy...
A świat będzie z nami złączony na wieki...
Bo światem my będziemy...
Więc Ty dla mnie światem, a ja światem dla Cię...
Więc ja światem jestem i Ty światem jesteś...
Dlaczego więc świat się nie zmienia?
Dlaczego trwa niczym nie zmieniany?
Tyle się dzieje, a jakby nic się nie działo...
Tak jakby wszystko było oka mgnieniem...
Tak jakby świat był zawsze stały.
Świat istnieje, Świat jest...
Jednak Świata nie można zmienić chwilami...
To co dziś jest, jutro zniknąć może...
A dzień wiekami może być nazwany.
I wszystko co było niczym pył na wietrze,
Położenie swe zmieni, lecz nie naruszy struktury wszechświata.
Co zrobić więc by ruszyć los Świata?
Nic... Świat pozostanie w swej strukturze stały...
Świat już ma i zna wszystko...
Świat jest doskonały.
Tyle czasu minęło...
Rok, a może lat kilka...
Niby jesteś, a jakby Cię nie było...
Niby tyle się zmienia, a jakby nic się nie zmieniło...
Popatrz tylu ludzi odeszło, tylu żyć zaczęło...
Tak wielu dorosło, tak wielu zgorzkniało...
Tyle szkód wyrządzono, tyle radości stworzono...
A ja ciągle jestem...
Tak wiele się zmienia...
Świat mój i Twój losem wydarzeń szarpany,
lecz dla mnie jakby nic się nie zmienia...
Wciąż jestem...
Czekam na Ciebie, by pójść... razem... w drogę...
By przeżyć z Tobą każdą świata zmianę.
Kim jesteś?
Powiedz...
Daj znać, że istniejesz,... że jesteś!
Czy jesteś marą wietrzną, czy mych snów spełnieniem...?
Realną istotą, czy tylko pragnieniem?
Ułudą, mniemaniem, czy prawdziwym bytem?
Kim jesteś?
Gdzie drogi Twoje wiodą?
I czy splotą się z mymi?
Czym jesteś?
Czy jesteś tak jak i ja jestem??
Czy świat Twój niczym mój przemija?
Czy czekasz byśmy poszli razem tą samą drogą???
Ja jestem...
Ja jestem gotów...
By każdego ranka powiedzieć Tobie "Dzień dobry kochanie".
Przemierzać z Tobą godzin szwadrony,
Byś wieczora każdego mogła zasnąć spokojna.
Jestem gotów dzielić z Tobą spectrum chwil wszelakich.
Byś zawsze wiedziała, że Tyś jest i jam jest...
Niby osobno, a jakby jednym będąc ciałem.
I razem jesteśmy anielskim stworzeniem...
Boskim światłem złączeni...
Razem...
Na zawsze? - To nie jest nam dane...
Lecz póki świec płomienie świecą w naszym ciele... istnieć będziemy...
A świat będzie z nami złączony na wieki...
Bo światem my będziemy...
Więc Ty dla mnie światem, a ja światem dla Cię...
Więc ja światem jestem i Ty światem jesteś...
Dlaczego więc świat się nie zmienia?
Dlaczego trwa niczym nie zmieniany?
Tyle się dzieje, a jakby nic się nie działo...
Tak jakby wszystko było oka mgnieniem...
Tak jakby świat był zawsze stały.
Świat istnieje, Świat jest...
Jednak Świata nie można zmienić chwilami...
To co dziś jest, jutro zniknąć może...
A dzień wiekami może być nazwany.
I wszystko co było niczym pył na wietrze,
Położenie swe zmieni, lecz nie naruszy struktury wszechświata.
Co zrobić więc by ruszyć los Świata?
Nic... Świat pozostanie w swej strukturze stały...
Świat już ma i zna wszystko...
Świat jest doskonały.
Wszystko jak i każdy, może być inspiracją dla drugiego.
niedziela, 25 stycznia 2009
Lustrzany świat...
czyli to co nas otacza jest naszym odbiciem...
Przez większość życia była to dla mnie dziwna teoria, że świat odzwierciedla to kim jesteśmy.
Ogólnie pukałem się w czoło i uśmiechałem ironicznie jak ktoś o tym opowiadał, no bo przecież każdy z nas jest niezależny i tworzy świat tak jak go tworzy lub odbiera go takim jakim jest wokół.
A jednak... ta prawda do mnie w końcu dotarła...
Wychodząc z założenia, że to o czym i jak myślimy to tworzymy i tym się otaczamy można powiedzieć, że świat odbija naszą twórczość i można by powiedzieć, że odbicie jest proste. Jednak można zobaczyć coś innego patrząc na świat...
...w krzywym zwierciadle i jego odbiciu...
Czasem, jednak świat ukazuje nam nie wprost to czego powinniśmy się nauczyć, lub na jakie cechy w sobie powinniśmy zwrócić uwagę.
Jak to dostrzec??? Ja dostrzegam kilka możliwości...
- Pierwsza, to spotykanie ludzi podobnych do siebie i odszukiwanie w nich tych samych bądź podobnych cech które mamy osobiście, jednak u nas jakoś przechodzą, u innych są dla nas śmieszne lub niepożądane... wydają nam się niewłaściwe...
- Druga, to spotykanie ludzi w których dostrzegamy to czego nam brakuje. Mających sposób bycia, charakter taki jaki chcielibyśmy dysponować. Wiemy, że cechy te dają właścicielowi to czym my sami nie możemy się pochwalić... i jest to właściwe dla właściciela(lki) jak i dla nas...
- Trzecia, to sytuacje stworzone dla kogoś, kto jest podobny do nas, byśmy mogli zobaczyć, doświadczyć, poprzez czyjeś doświadczenie tego jak moglibyśmy się zachować i wyciągnąć z tego wioski dla siebie.
- Czwarta, to sytuacje stworzone dla kogoś kto ma cechy. których my jakoś wewnętrznie nie możemy przejawić w podobny sposób i czujemy że z takimi cechami dali byśmy radę. Dostajemy takie doświadczenie byśmy mogli się nauczyć dostrzec jak postępować w takiej sytuacji mając zadane cechy.
- Piąta, to sytuacje dla nas można tu rozróżnić, sytuacje w których mamy wybór czy podejmiemy wyzwanie i sprawdzimy, zbudujemy swoje cechy, których teoretycznie nie mamy lub boimy się je pokazać, ewentualnie z jakiś bliżej nieokreślonych powodów są zablokowane. Albo takie, w których "musimy" sobie dać radę i wykazać się cechami które są w nas uśpione.
Oczywiście również możemy "odpuścić", ale przeważnie wtedy dostajemy ciekawszy przypadek na wykazanie się.
Tak czy inaczej, wcześniej czy później, przyjdzie nam się zmierzyć z naszymi przyzwyczajeniami, lękami, czy brakiem cech, które mamy wykształcić.
Przez większość życia była to dla mnie dziwna teoria, że świat odzwierciedla to kim jesteśmy.
Ogólnie pukałem się w czoło i uśmiechałem ironicznie jak ktoś o tym opowiadał, no bo przecież każdy z nas jest niezależny i tworzy świat tak jak go tworzy lub odbiera go takim jakim jest wokół.
A jednak... ta prawda do mnie w końcu dotarła...
Wychodząc z założenia, że to o czym i jak myślimy to tworzymy i tym się otaczamy można powiedzieć, że świat odbija naszą twórczość i można by powiedzieć, że odbicie jest proste. Jednak można zobaczyć coś innego patrząc na świat...
...w krzywym zwierciadle i jego odbiciu...
Czasem, jednak świat ukazuje nam nie wprost to czego powinniśmy się nauczyć, lub na jakie cechy w sobie powinniśmy zwrócić uwagę.
Jak to dostrzec??? Ja dostrzegam kilka możliwości...
- Pierwsza, to spotykanie ludzi podobnych do siebie i odszukiwanie w nich tych samych bądź podobnych cech które mamy osobiście, jednak u nas jakoś przechodzą, u innych są dla nas śmieszne lub niepożądane... wydają nam się niewłaściwe...
- Druga, to spotykanie ludzi w których dostrzegamy to czego nam brakuje. Mających sposób bycia, charakter taki jaki chcielibyśmy dysponować. Wiemy, że cechy te dają właścicielowi to czym my sami nie możemy się pochwalić... i jest to właściwe dla właściciela(lki) jak i dla nas...
- Trzecia, to sytuacje stworzone dla kogoś, kto jest podobny do nas, byśmy mogli zobaczyć, doświadczyć, poprzez czyjeś doświadczenie tego jak moglibyśmy się zachować i wyciągnąć z tego wioski dla siebie.
- Czwarta, to sytuacje stworzone dla kogoś kto ma cechy. których my jakoś wewnętrznie nie możemy przejawić w podobny sposób i czujemy że z takimi cechami dali byśmy radę. Dostajemy takie doświadczenie byśmy mogli się nauczyć dostrzec jak postępować w takiej sytuacji mając zadane cechy.
- Piąta, to sytuacje dla nas można tu rozróżnić, sytuacje w których mamy wybór czy podejmiemy wyzwanie i sprawdzimy, zbudujemy swoje cechy, których teoretycznie nie mamy lub boimy się je pokazać, ewentualnie z jakiś bliżej nieokreślonych powodów są zablokowane. Albo takie, w których "musimy" sobie dać radę i wykazać się cechami które są w nas uśpione.
Oczywiście również możemy "odpuścić", ale przeważnie wtedy dostajemy ciekawszy przypadek na wykazanie się.
Tak czy inaczej, wcześniej czy później, przyjdzie nam się zmierzyć z naszymi przyzwyczajeniami, lękami, czy brakiem cech, które mamy wykształcić.
Wyciągajmy wnioski, również z doświadczeń innych :)
sobota, 24 stycznia 2009
Anioł wie ;)
czyli jak rozpoznać Anioła na swej drodze...
Czym jest Anioł...
Ogólnym wizerunkiem Anioła jest istota ludzka bądź humanoidalna z wystającymi skrzydłami na plecach. Istota Anioła przedstawiana jest w różnych religiach jako istoty pomagające, wspierające lub towarzyszące.
Anioły to istoty świetliste, jak i ludzie, których spotykamy na swej drodze.
Jak poznać Anioła? Z istotami świetlistymi jest o tyle prościej (a zarazem i trudniej) iż wystarczy się dostroić do energii na której "ustawiony" jest Anioł lub jeśli mamy gorącą potrzebę by Anioł przyszedł do nas i pomógł nam, on sam "podniesie" nasz poziom energetyczny do poziomu umożliwiający kontakt. Najczęściej przy spotkaniu z Aniołem odczuwa się przepływ miłości lub błogości, stan uniesienia, radości w całym ciele. Odczuwane jest też czysta biała energia przepełniająca każdą cząstkę ciała.
Ostatnio pomimo, że nie odczuwałem Aniołów jako byty (inne osoby twierdziły że przyszły), odczułem też ich obecność przez to, że w pomieszczeniu w którym znajdowało się kilka osób nastąpiła jakby eksplozja. W pomieszczeniu zapadła cisza i jakby jasność, błogość, coś czego wcześniej nie było, aż chciało się tam być i chłonąć tą atmosferę.
Rozpoznanie Anioła w człowieku jest nieco trudniejsze, gdyż przeważnie niewiele osób chce czy umie postrzegać inne osoby jako Anioły na swojej drodze życia. Człowiek czy mający wpływ jako Anioł na nasze życie najczęściej uczy nas tego czego chcieliśmy doświadczyć. Najczęściej człowiek pod wpływem anielskim, mówi robi coś czego normalnie by nie zrobił, coś czego znając go nie bylibyśmy w stanie się spodziewać. Czasem taki człowiek mówi coś do nas mimochodem, dla nas jest to ważna odpowiedź na nasze pytanie, on nawet może nie pamiętać, że coś takiego powiedział lub nie ma pojęcia czemu powiedział, zrobił coś takiego, co nam akurat było potrzebne.
Także i my możemy być Aniołami dla innych ludzi.
Filmik który przedstawia ciekawy sposób na bycie Anioła.
Czym jest Anioł...
Ogólnym wizerunkiem Anioła jest istota ludzka bądź humanoidalna z wystającymi skrzydłami na plecach. Istota Anioła przedstawiana jest w różnych religiach jako istoty pomagające, wspierające lub towarzyszące.
Anioły to istoty świetliste, jak i ludzie, których spotykamy na swej drodze.
Jak poznać Anioła? Z istotami świetlistymi jest o tyle prościej (a zarazem i trudniej) iż wystarczy się dostroić do energii na której "ustawiony" jest Anioł lub jeśli mamy gorącą potrzebę by Anioł przyszedł do nas i pomógł nam, on sam "podniesie" nasz poziom energetyczny do poziomu umożliwiający kontakt. Najczęściej przy spotkaniu z Aniołem odczuwa się przepływ miłości lub błogości, stan uniesienia, radości w całym ciele. Odczuwane jest też czysta biała energia przepełniająca każdą cząstkę ciała.
Ostatnio pomimo, że nie odczuwałem Aniołów jako byty (inne osoby twierdziły że przyszły), odczułem też ich obecność przez to, że w pomieszczeniu w którym znajdowało się kilka osób nastąpiła jakby eksplozja. W pomieszczeniu zapadła cisza i jakby jasność, błogość, coś czego wcześniej nie było, aż chciało się tam być i chłonąć tą atmosferę.
Rozpoznanie Anioła w człowieku jest nieco trudniejsze, gdyż przeważnie niewiele osób chce czy umie postrzegać inne osoby jako Anioły na swojej drodze życia. Człowiek czy mający wpływ jako Anioł na nasze życie najczęściej uczy nas tego czego chcieliśmy doświadczyć. Najczęściej człowiek pod wpływem anielskim, mówi robi coś czego normalnie by nie zrobił, coś czego znając go nie bylibyśmy w stanie się spodziewać. Czasem taki człowiek mówi coś do nas mimochodem, dla nas jest to ważna odpowiedź na nasze pytanie, on nawet może nie pamiętać, że coś takiego powiedział lub nie ma pojęcia czemu powiedział, zrobił coś takiego, co nam akurat było potrzebne.
Także i my możemy być Aniołami dla innych ludzi.
Filmik który przedstawia ciekawy sposób na bycie Anioła.
Bądź Aniołem i dostrzegaj Anioły wśród innych i wokół siebie...
wtorek, 17 czerwca 2008
Nowa droga
czyli inny tytuł...
Od czasu do czasu mając właśnie chwile "wyciągania kotwicy" rozważałem zakończenie blogowania, a nawet w odmętach oceanu myśli pływał stworek z napisem "usuń wszystko". I tak zastanawiając się czy poczynić ostateczne kroki wpadłem na czacik a tam spotkałem uroczą osobę.
Owa osoba zwróciła moją uwagę na to, że cześć mojego opisu wpisana do googla daje efekt w postaci linku do bloga na 1 pozycji. O czym nie wiedziałem i w sumie mnie to nie interesowało specjalnie. Zadziałała tu informatyczna duma...
Potraktowałem to jako znak, że jednak warto kontynuować moje "dzieło" i może to się komuś przyda. Kolejnym impulsem na plus było to, że jakoś dotarłem do statystyk odwiedzin, gdzie okazało się, że nawet jest ich kilkanaście dziennie lub co drugi dzień, to miłe, nawet bardzo :)
Serdecznie dziękuję wszystkim odwiedzającym.
Jako, że tytuł "Pierwsze kroki do sukcesu" jest w swojej intencji jakby ograniczający, bo ile można robić pierwszych kroków... :) oraz sytuacji, że przez ostatnio poznaną osobę tytuł jakby został wykreowany i zauważony. Naturalnym było że został przejęty i zmieniony by lepiej go wyeksponować.
Miały być jeszcze })i({ (motylki) ale nie wyglądały za szczególnie. Dlatego pozostało tylko:
Bądź Cudowności Cudem
Zmieniłem też lekko kolorystykę. Mam nadzieję, że ta inspirująca fraza doda mnie jak i wam wielu inspiracji.
Od czasu do czasu mając właśnie chwile "wyciągania kotwicy" rozważałem zakończenie blogowania, a nawet w odmętach oceanu myśli pływał stworek z napisem "usuń wszystko". I tak zastanawiając się czy poczynić ostateczne kroki wpadłem na czacik a tam spotkałem uroczą osobę.
Owa osoba zwróciła moją uwagę na to, że cześć mojego opisu wpisana do googla daje efekt w postaci linku do bloga na 1 pozycji. O czym nie wiedziałem i w sumie mnie to nie interesowało specjalnie. Zadziałała tu informatyczna duma...
Potraktowałem to jako znak, że jednak warto kontynuować moje "dzieło" i może to się komuś przyda. Kolejnym impulsem na plus było to, że jakoś dotarłem do statystyk odwiedzin, gdzie okazało się, że nawet jest ich kilkanaście dziennie lub co drugi dzień, to miłe, nawet bardzo :)
Serdecznie dziękuję wszystkim odwiedzającym.
Jako, że tytuł "Pierwsze kroki do sukcesu" jest w swojej intencji jakby ograniczający, bo ile można robić pierwszych kroków... :) oraz sytuacji, że przez ostatnio poznaną osobę tytuł jakby został wykreowany i zauważony. Naturalnym było że został przejęty i zmieniony by lepiej go wyeksponować.
Miały być jeszcze })i({ (motylki) ale nie wyglądały za szczególnie. Dlatego pozostało tylko:
Bądź Cudowności Cudem
Zmieniłem też lekko kolorystykę. Mam nadzieję, że ta inspirująca fraza doda mnie jak i wam wielu inspiracji. Świat jest pełen możliwości, a my jako boska część, możemy z nich korzystać.
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Zmiana otoczenia
czyli porządkowanie...
Z czasem przyzwyczajamy się do swojego trybu życia, schematów, rytuałów i tym podobnych historii. Jedni z nas mają swoje obsesje na punkcie układania pewnych elementów w odpowiedni sposób, inni tworzą mały "śmietnik" rzeczy, które się nawarstwiają w czasie prac, ćwiczeń czy używania tego co jest lub było akurat przydatne.
Po pewnym czasie nasz pedantyzm lub tworzenie bałaganu doprowadza nas do tego, że albo układamy rzeczy automatycznie, albo nawarstwiony bałagan zaczyna nam lekko przeszkadzać.
Jeśli mamy skłonności pedantyczne, to mniejszy kłopot gdyż każdego dnia odstawiamy rutynę.
Jeśli sprzątamy raz na tydzień nasz bałagan też doprowadzamy sytuację do stanu wyjściowego.
Tak czy owak upychamy nadmiar w wolne miejsca na półkach lub w szafkach.
Gdy przychodzi czas na zmianę, np szkoły, pracy, koniec klasy wtedy wyciąga się skarby przeszłości i robi przegląd co się przyda co należy wyrzucić. Tak samo robimy z przeglądem np. ubrań przy zmieniającym się sezonie, wyciągamy te zimowe rzeczy chowamy te bardzo letnie, a część wyrzucamy bądź oddajemy w dobre ręce.
Co to daje?
Ot taka zwykła czynność "rozliczenia przeszłości" jest również przydatna przy podjęciu decyzji o zmianach życiowych. Takie rozliczenie i zrobienie miejsca na nowe rzeczy oraz doświadczenia otwiera nam drogę do tego nowego co nas może spotkać.
Zmiana koloru ścian, ustawienia mebli czy wymiana mebli, czy nawet przeprowadzka w nowe miejsce może nam pozwolić na zmianę wewnętrznych przyzwyczajeń. Oczywiście sama zmiana jest tylko symboliczna i raczej służy do zamknięcia pewnego etapu i otworzenia nowego.
Ponieważ to od nas zależy czy potraktujemy zmianę otoczenia jako impuls do dalszej pracy, czy tylko jako zmianę żeby było ładniej. Bo nawet zmieniając miasto oraz ludzi, z którymi się spotykamy możemy wrócić do starych przyzwyczajeń, gdy nie wytrwamy w swoim nowym wyobrażeniu.
Każda zmiana uwalnia również zakotwiczenie w schemacie i może być wykorzystywana do pobudzenia nowych możliwości. Więc jeśli kierujesz się pedantyzmem zmień miejsce przedmiotów których używasz, zmień wazonik na kwiaty, dołóż jakiś przedmiot (np. tablicę) i wykorzystaj zmianę do nowej motywacji.
Jeśli jest się zbieraczem ogarnij bałagan odłóż przedmioty na ich miejsce, lub zmień im miejsce pobytu.
Dobrze jest też zadbać o swój komputerek, posprzątać dokumenty posegregować nowe pliki w odpowiadające im miejsca, zarchiwizować rzadko używane oraz te najbardziej potrzebne pliki, zrobić miejsce na dysku, przeinstalować system (z mojego doświadczenia raz na pół roku jest dobrze to zrobić ;)) zarchiwizować pocztę, archiwa komunikatorów, wywalić to co zbędne.
Daje to ponowne zapanowanie nad swoimi rzeczami, plikami i życie staje się łatwiejsze. bo płynie się dalej z podniesioną kotwicą.
Z czasem przyzwyczajamy się do swojego trybu życia, schematów, rytuałów i tym podobnych historii. Jedni z nas mają swoje obsesje na punkcie układania pewnych elementów w odpowiedni sposób, inni tworzą mały "śmietnik" rzeczy, które się nawarstwiają w czasie prac, ćwiczeń czy używania tego co jest lub było akurat przydatne.
Po pewnym czasie nasz pedantyzm lub tworzenie bałaganu doprowadza nas do tego, że albo układamy rzeczy automatycznie, albo nawarstwiony bałagan zaczyna nam lekko przeszkadzać.
Jeśli mamy skłonności pedantyczne, to mniejszy kłopot gdyż każdego dnia odstawiamy rutynę.
Jeśli sprzątamy raz na tydzień nasz bałagan też doprowadzamy sytuację do stanu wyjściowego.
Tak czy owak upychamy nadmiar w wolne miejsca na półkach lub w szafkach.
Gdy przychodzi czas na zmianę, np szkoły, pracy, koniec klasy wtedy wyciąga się skarby przeszłości i robi przegląd co się przyda co należy wyrzucić. Tak samo robimy z przeglądem np. ubrań przy zmieniającym się sezonie, wyciągamy te zimowe rzeczy chowamy te bardzo letnie, a część wyrzucamy bądź oddajemy w dobre ręce.
Co to daje?
Ot taka zwykła czynność "rozliczenia przeszłości" jest również przydatna przy podjęciu decyzji o zmianach życiowych. Takie rozliczenie i zrobienie miejsca na nowe rzeczy oraz doświadczenia otwiera nam drogę do tego nowego co nas może spotkać.
Zmiana koloru ścian, ustawienia mebli czy wymiana mebli, czy nawet przeprowadzka w nowe miejsce może nam pozwolić na zmianę wewnętrznych przyzwyczajeń. Oczywiście sama zmiana jest tylko symboliczna i raczej służy do zamknięcia pewnego etapu i otworzenia nowego.
Ponieważ to od nas zależy czy potraktujemy zmianę otoczenia jako impuls do dalszej pracy, czy tylko jako zmianę żeby było ładniej. Bo nawet zmieniając miasto oraz ludzi, z którymi się spotykamy możemy wrócić do starych przyzwyczajeń, gdy nie wytrwamy w swoim nowym wyobrażeniu.
Każda zmiana uwalnia również zakotwiczenie w schemacie i może być wykorzystywana do pobudzenia nowych możliwości. Więc jeśli kierujesz się pedantyzmem zmień miejsce przedmiotów których używasz, zmień wazonik na kwiaty, dołóż jakiś przedmiot (np. tablicę) i wykorzystaj zmianę do nowej motywacji.
Jeśli jest się zbieraczem ogarnij bałagan odłóż przedmioty na ich miejsce, lub zmień im miejsce pobytu.
Dobrze jest też zadbać o swój komputerek, posprzątać dokumenty posegregować nowe pliki w odpowiadające im miejsca, zarchiwizować rzadko używane oraz te najbardziej potrzebne pliki, zrobić miejsce na dysku, przeinstalować system (z mojego doświadczenia raz na pół roku jest dobrze to zrobić ;)) zarchiwizować pocztę, archiwa komunikatorów, wywalić to co zbędne.
Daje to ponowne zapanowanie nad swoimi rzeczami, plikami i życie staje się łatwiejsze. bo płynie się dalej z podniesioną kotwicą.
Czasem mała zmiana może zmienić perspektywę.