wtorek, 17 czerwca 2008

Nowa droga

czyli inny tytuł...
Od czasu do czasu mając właśnie chwile "wyciągania kotwicy" rozważałem zakończenie blogowania, a nawet w odmętach oceanu myśli pływał stworek z napisem "usuń wszystko". I tak zastanawiając się czy poczynić ostateczne kroki wpadłem na czacik a tam spotkałem uroczą osobę.
Owa osoba zwróciła moją uwagę na to, że cześć mojego opisu wpisana do googla daje efekt w postaci linku do bloga na 1 pozycji. O czym nie wiedziałem i w sumie mnie to nie interesowało specjalnie. Zadziałała tu informatyczna duma...
Potraktowałem to jako znak, że jednak warto kontynuować moje "dzieło" i może to się komuś przyda. Kolejnym impulsem na plus było to, że jakoś dotarłem do statystyk odwiedzin, gdzie okazało się, że nawet jest ich kilkanaście dziennie lub co drugi dzień, to miłe, nawet bardzo :)

Serdecznie dziękuję wszystkim odwiedzającym.

Jako, że tytuł "Pierwsze kroki do sukcesu" jest w swojej intencji jakby ograniczający, bo ile można robić pierwszych kroków... :) oraz sytuacji, że przez ostatnio poznaną osobę tytuł jakby został wykreowany i zauważony. Naturalnym było że został przejęty i zmieniony by lepiej go wyeksponować.
Miały być jeszcze })i({ (motylki) ale nie wyglądały za szczególnie. Dlatego pozostało tylko:

Bądź Cudowności Cudem

Zmieniłem też lekko kolorystykę. Mam nadzieję, że ta inspirująca fraza doda mnie jak i wam wielu inspiracji.
Świat jest pełen możliwości, a my jako boska część, możemy z nich korzystać.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

Zmiana otoczenia

czyli porządkowanie...
Z czasem przyzwyczajamy się do swojego trybu życia, schematów, rytuałów i tym podobnych historii. Jedni z nas mają swoje obsesje na punkcie układania pewnych elementów w odpowiedni sposób, inni tworzą mały "śmietnik" rzeczy, które się nawarstwiają w czasie prac, ćwiczeń czy używania tego co jest lub było akurat przydatne.
Po pewnym czasie nasz pedantyzm lub tworzenie bałaganu doprowadza nas do tego, że albo układamy rzeczy automatycznie, albo nawarstwiony bałagan zaczyna nam lekko przeszkadzać.
Jeśli mamy skłonności pedantyczne, to mniejszy kłopot gdyż każdego dnia odstawiamy rutynę.
Jeśli sprzątamy raz na tydzień nasz bałagan też doprowadzamy sytuację do stanu wyjściowego.
Tak czy owak upychamy nadmiar w wolne miejsca na półkach lub w szafkach.
Gdy przychodzi czas na zmianę, np szkoły, pracy, koniec klasy wtedy wyciąga się skarby przeszłości i robi przegląd co się przyda co należy wyrzucić. Tak samo robimy z przeglądem np. ubrań przy zmieniającym się sezonie, wyciągamy te zimowe rzeczy chowamy te bardzo letnie, a część wyrzucamy bądź oddajemy w dobre ręce.
Co to daje?
Ot taka zwykła czynność "rozliczenia przeszłości" jest również przydatna przy podjęciu decyzji o zmianach życiowych. Takie rozliczenie i zrobienie miejsca na nowe rzeczy oraz doświadczenia otwiera nam drogę do tego nowego co nas może spotkać.
Zmiana koloru ścian, ustawienia mebli czy wymiana mebli, czy nawet przeprowadzka w nowe miejsce może nam pozwolić na zmianę wewnętrznych przyzwyczajeń. Oczywiście sama zmiana jest tylko symboliczna i raczej służy do zamknięcia pewnego etapu i otworzenia nowego.
Ponieważ to od nas zależy czy potraktujemy zmianę otoczenia jako impuls do dalszej pracy, czy tylko jako zmianę żeby było ładniej. Bo nawet zmieniając miasto oraz ludzi, z którymi się spotykamy możemy wrócić do starych przyzwyczajeń, gdy nie wytrwamy w swoim nowym wyobrażeniu.
Każda zmiana uwalnia również zakotwiczenie w schemacie i może być wykorzystywana do pobudzenia nowych możliwości. Więc jeśli kierujesz się pedantyzmem zmień miejsce przedmiotów których używasz, zmień wazonik na kwiaty, dołóż jakiś przedmiot (np. tablicę) i wykorzystaj zmianę do nowej motywacji.
Jeśli jest się zbieraczem ogarnij bałagan odłóż przedmioty na ich miejsce, lub zmień im miejsce pobytu.
Dobrze jest też zadbać o swój komputerek, posprzątać dokumenty posegregować nowe pliki w odpowiadające im miejsca, zarchiwizować rzadko używane oraz te najbardziej potrzebne pliki, zrobić miejsce na dysku, przeinstalować system (z mojego doświadczenia raz na pół roku jest dobrze to zrobić ;)) zarchiwizować pocztę, archiwa komunikatorów, wywalić to co zbędne.
Daje to ponowne zapanowanie nad swoimi rzeczami, plikami i życie staje się łatwiejsze. bo płynie się dalej z podniesioną kotwicą.
Czasem mała zmiana może zmienić perspektywę.

środa, 14 maja 2008

Co moge zrobić lepiej?

czyli sztuka zadawania następnego pytania...
Jest takie hasło "Lepsze jest wrogiem dobrego". W sumie stosuje się ono do wszelkiego rodzaju projektów i wynika z faktu, że jak na pewnym etapie projekt jest dobry na tyle by został zaakceptowany, to osoba projektująca chce coś jeszcze udoskonalić, zrobić coś lepiej, i kończy się to kolejnymi godzinami pracy, a efekt jest znikomy albo wręcz gorszy od poprzedniego.
Poprawiać można zawsze i ciągle, no chyba że np rzeźbimy, to dotąd aż z naszego materiału nie zostaną same wióry.
Pytanie "co mogę zrobić lepiej?" ostatnio ponownie usłyszałem na warsztatach zorganizowanych przez stowarzyszenie AMŻ (Akademia Mądrego Życia) i odnosiło się do naszego działania w życiu.
Na pewnym etapie życia, część z nas może przestać zadawać pytania i traktować życie takim jakim jest, wykonujemy swoje obowiązki tak jak wykonujemy spędzamy tak a tak dzień i staje się to rutyną w pewien sposób. Jako dzieci zadajemy dużo pytań "dlaczego?", "po co?" i tak bez końca by poznać i zrozumieć świat, jako dorośli szukamy w książkach czy np. internecie.
Ale gdy spytamy "dlaczego?" i odnajdziemy powody danej sytuacji dobrze jest zadać kolejne pytania.
Np.: w odpowiedzi na pytanie "dlaczego jestem odbierany(a) jako mruk?" można uzyskać, że nie przejawiam swojej radości czy siebie.
Kolejnym pytaniem może być "co mogę zrobić aby zmienić sytuację, aby odbierano mnie jako sympatyczna radosną osobę?"
W odpowiedzi na tak postawione pytanie, dajemy sobie otwarcie na nowe rozwiązania, nowe idee.
I gdy już mamy odpowiedzi w ilości wystarczających by wybrać to co jesteśmy w stanie zrobić nie wątpiąc, iż jest to poza naszym zasięgiem i że się tylko wygłupimy bardziej.
Odpowiadamy np mogę się więcej uśmiechać i być bardziej naturalną osobą w swoich zachowaniach.
Wdrażamy w życie nasze wspaniałe rozwiązanie. Okazuje się, że ogólnie jest lepiej, ale... jest to niezadowalające.
Czas więc na kolejne pytanie.
Jednym z takich pytań, może być właśnie "co mogę zrobić lepiej?".
Po pierwsze, zadanie sobie takiego pytania w kontekście naszych celów czy chęci zmiany, daje możliwość refleksji i szukania nowych rozwiązań. Daje również możliwość zoptymalizowania, wyciągnięcia esencji z zachowań i zastosowania tych aspektów, które działają najlepiej poprawiając rezultat oraz wdrażać na ich podstawie nowe lepsze.
Co można zrobić lepiej chcąc być bardziej radosnym? Można np uśmiechać się więcej do ludzi. :)
Co mogę zrobić lepiej by mieć więcej czasu dla rodziny? Mogę lepiej zaplanować swój dzień, bądź zainteresować i wciągnąć rodzinę do tego co robię.

Jak na początku wspomniałem, to pytanie niesie również zagrożenie, gdyż zadawane wciąż i wciąż, może spowodować brak znaczących efektów. dlatego dobrze jest zadawać pytania kontrolne, czy poczynione zmiany, dają lepszy efekt, i czy ten efekt jest zadowalający na tyle że widać różnicę ;). Jak nie widać różnicy to po co przepłacać;) (jakieś takie powiedzenie reklamowe chyba było)

Kto pyta nie błądzi...

poniedziałek, 12 maja 2008

zmiana kierunku czasu

czyli czy można wykorzystać przyszłość by stworzyć przeszłość...
Poprzez zmianę wspomnień można zmienić wrażenia z przeszłości. Tworząc wizje siebie można wpłynąć na przyszłość. W normalny sposób uczymy się i wiemy. A co gdyby nauczyć się wykorzystywać czas w inny sposób.
Ostatnio zetknąłem sie z koncepcją, która mnie poraziła. Ogólnie mamy czas biegnący w przód i głównie robiąc coś oczekujemy jakiegoś efektu w przyszłości. Dzieje się również tak, że robimy coś z bliżej nieokreślonego powodu, a po jakimś czasie okazuje się to przydatne.
Przeważnie uczymy się czegoś, a potem o czymś wiemy. Bywa też tak, że wiemy o czymś mimo że nie powinniśmy wiedzieć.
Koncepcja oparta jest na odwróceniu czasu, najpierw wiedzieć, a później sobie przeczytać bądź dowiedzieć się i poinformować swoje ja w przeszłości. Główne zastosowanie z jakim się spotkałem oficjalnie (bo tak w życiu spotkałem się właśnie na zasadzie mechanizmu coś zrobię, a potem się to przydaje, tyle że nie skojarzyłem mechanizmu jaki mógł zaistnieć) i dobry sposób na wyćwiczenie takiego mechanizmu jest praca np. z wynikami totolotka.
Totolotek jako dobry generator liczb sprawdza się do kodowania symboli. No i można przepracować sprawy finansowe ;)
Jak to działa:
Wyniki są kodowane na symbole, jedności są traktowane jako przedmioty czy zwierzęta, a dziesiątki jako właściwość np ruchu czy zniszczenia, np liczba 35 to wirujący pies. Tyle ze następnego dnia przypisanie symboliki sie zmienia i wirujący pies może to być 24, 16, albo każdą inną liczbą. Powoduje to to, że odbierając skupiamy się na symbolu nie na liczbie.
I np. przed południem odbieramy symbole. narzędzie które zostało zrobione na potrzeby projektu przekodowuje symbole na liczby, po losowaniu przekodowuje liczby wylosowane tą samą matrycą tak aby wysłać sobie liczbę 14 jako ten sam symbol, który np odebraliśmy.
Daje to pewność, że symbole które odbieramy są tymi symbolami które wysyłamy. Czyli np odebraliśmy wirującego psa i system przekodował nam na 14oraz każdy symbol z wirowaniem to 10-19 a każdy pies to czwórki w jednościach 4, 14, 24, 34, 44...
Ponieważ znamy symbolikę na dany dzień, częściowo w momencie przekodowania, w pełni po losowaniu wysyłamy sobie to co mamy odebrać na dany dzień.
Jak by ktoś chciał spróbować swoich sił to zapraszam.

niedziela, 11 maja 2008

pamięć a czas

czyli jak zmienić przeszłość i wpłynąć na przyszłość...
Każdy z nas ma w swojej przeszłości, mniej lub bardziej przykre doświadczenia, które chciałby zmienić. Mówi się "czas goi rany" i jest to prawda, bo z czasem poprzez zdobywanie kolejnych doświadczeń nabieramy dystansu do sytuacji, bądź do osób w niej występujących, złamane serca się łączą itd. Czasem patrzymy na dane sytuacje jako na błogosławieństwo, pomimo, iż w danej chwili była to tragedia życia. Jak pokazuje doświadczenie z czasem zmieniamy swój stosunek do wydarzeń, ale jeśli chcemy możemy zmieniać je szybciej.
Tak jak ze zmianą własnego wizerunku czy postawy w przyszłości wiąże się praca nad innym widzeniem siebie. Tak i praca z przeszłością wiąże się z innym widzeniem siebie w danej sytuacji oraz osób w niej występujących.
Mówią "co się stało to się nie odstanie", i się nie odstanie, jeżeli ktoś umarł raczej się go nie wskrzesi, ale zawsze można o tym kimś pamiętać. I de facto nie zmieni się żadnej sytuacji. jedyne co możemy to możemy zmienić swoje podejście do wydarzenia.
Jeżeli czujemy się pokrzywdzeni, winni lub obwiniamy kogoś za coś co zrobił. Trzymamy gniew czy urazę (lub inne niewłaściwe i niepotrzebne odczucia) do siebie czy kogoś.
Ja rozumiem, że można sie na kogoś wkurzyć mieć żal czy coś, ale trzymanie tego w sobie przez większość życia szkodzi tylko nam. Bo istota która wywołuje dane stany, albo może być totalnie nieświadoma naszego istnienia, tego że nas wkurza, a może i być zadowolona ze tak właśnie jest mając z nas "polewkę".
Jak pokazuje czas i doświadczenie, wcześniej czy później zmieniamy nastawienie do danej sytuacji, no chyba że ktoś lubi tkwić w swoim zacietrzewieniu.
Jak można zmienić nastawienie do przeszłości a tym samym i przeszłość.
Przeszłość jak wiemy jest zapisana głównie w naszej pamięci o danym wydarzeniu.
Bywa tez na filmach, zdjęciach itp.
Jedynym ze sposobów jest wyparcie danego zdarzenia z pamięci, sposób skuteczny, ale potencjalnie nie najlepszy, ponieważ głęboko gdzieś urazy pozostają, a jak się trafi, że z jakiegoś powodu się przypomni, to masakra.
Lepszym sposobem jest powrót do sytuacji i zobaczenia jej jako inną sposób lepszy od poprzedniego ale też nadal trzyma się urazy chociaż już w mniejszym stopniu.
Najlepszym według mnie jest dostrzeżenie powodów zajścia danej sytuacji (chociaż nie każdy chce i potrafi dostrzec, że miał wpływ na jej powstanie, jeżeli był jej czynnym uczestnikiem), jeżeli sytuacja nas nie dotyczy (nie uczestniczymy w niej bezpośrednio) np koleżanka z koleżanką zrobiły coś tam komuś nam bliskiemu, i są naszym wrogiem publiczny numer jeden.
Wtedy należy się zastanowić dlaczego bierzemy to do siebie, i po co nam to.
Następnie gdy już dostrzeżemy powody sytuacji dobrze jest wybaczyć sobie oraz osobą biorącym udział w zajściu. Bo to, że wypadło na nie to akurat były jako istoty najbliżej, żeby się dopasować do wzorca. Oczywiście to, że wypadło na nie nie oznacza, że nie należy ich pociągnąć do odpowiedzialności, jeżeli np złamały prawo.
Wybaczyć im należy głównie dla siebie, bo dane osoby nie muszą o tym wiedzieć, chyba że są na tyle blisko, że warto im zakomunikować.
Są jednak ludzie którzy trzymają sie swoich wrogich uczuć, bo ktoś zrobił coś nie wybaczalnego.
I ich wola, chcą proszę bardzo, ale to głównie oni cierpią i każdy wcześniej czy później to zrozumie.
Co to daje, że nasza sytuacja jest uzdrowiona, nie ciągnie się to za nami i możemy inaczej spojrzeć w przyszłość.
Tak jak z przyszłością, tworzenie swojego wizerunku jest budowaniem siebie.
Można zarzucić, że to okłamywanie siebie. W pewien sposób tak, ale jak to mówią:

"1000 razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą"

Dlatego lepiej zmienić niekorzystną prawdę, na prawdę która pomoże nam lepiej żyć.

sobota, 10 maja 2008

co ma wpływ na teraz

czyli przyszłość, przeszłość, teraz...
Czym jest czas w odczuciu człowieka... każdy z nas niezależnie jak by się zapierał kroczy w przyszłość, pozostawiając to co właśnie uczynił w przeszłości. I tak krok po kroku w przyszłość wyłania nam sie obraz przeszłości, bo nawet wciśnięcie poszczególnej litery na klawiaturze budujące te zdania są już w przeszłości mojego istnienia. Oczywiście po stworzeniu zdania, mam możliwość dostrzeżenia usterek błędów, czy skasowania i poprawienia koncepcji wypowiedzi czy błędów.
Ale są to już kolejne kroki w przyszłości w momencie zobaczenia efektu.
I można by napisać, że "teraz piszę notkę"
Żeby móc napisać tekst o czymś chcąc niechcąc wyznaczam sobie cel na przyszłość, wyznaczam sobie temat jaki chcę opisać, i chociaż nie mam pojęcia co konkretnie będzie napisane wiem, że chcąc przedstawić dany temat, kolejne sformułowania pojawiają się same.
Pytanie jest następujące czy tworzę czy odtwarzam to co już stworzę.
W pewnym momencie czasu, póki co przyszłego, cały tekst zostanie stworzony i moja świadomość go zaakceptuje i wyśle. I czy teraz mając na uwadze to, że w bliżej nieokreślonej przyszłości wiem jak tekst wygląda tworząc go odwołuje się do świadomości tego w jaki sposób go wysłałem, czy mam możliwość wielowątkowego wpływania i zmieniania jego formy czy właściwości w nieograniczonej ilości.

Czy jest to jedna z form zaakceptowanych przez moją przyszłą świadomość tego co by było najlepsze, w tym momencie przyszła mi myśl, że najpierw powinienem dać wątek a pro po multiwymiarowości czasu, dlatego ten będzie wstawiony pewnie jako 3 z kolei a nie pierwszy ;)

Po napisaniu dwóch poprzednich mogę kontynuować ;)
I tak ponieważ w pewnym sensie dostrzegłem fakt, że ten temat wymagał dwóch poprzednich, by nadać pewien odpowiedni tok myśli, a nie wrzucać temat ni z gruchy ni z pietruchy. Popełniłem w międzyczasie dwa tematy niżej. Chociaż wydaje mi sie że powinienem napisać jeszcze jeden.

I tak po napisaniu 3 poprzednich tematów, mogę powrócić z nowym doświadczeniem do tej notki. Otóż w pewnym momencie teraz już przeszłości zauważyłem, że wklejając wątek który piszę będzie mu brakowało notek poprzednich, uznając to za wizję przyszłości jak widzę bloga i moment z przyszłości, w którym wklejając tą notkę mam świadomość 3 poprzednich, postanowiłem je stworzyć. Chociaż w momencie pisania tej notki nie miałem zamiaru, ani moim celem nie było stworzenie 3 wcześniejszych.
Wnioskując na nasze teraz wpływa przyszłość. Po pierwsze tworząc coś ustalamy sobie mniej lub bardziej to co chcemy stworzyć. Pisząc czy lepiąc garnek mamy w swojej projekcji to co chcemy osiągnąć. Cel lub docelowy kształt. Nasza przeszłość i doświadczenie wpływa na skuteczność tego co chcemy zrobić.
I tak ćwicząc lepienie garnków i lepiąc 500 z kolei wiemy jak kręcić kołem czy układać ręce aby uzyskać oczekiwany efekt. Znamy już ścieżki i płynące z nich nauki. Lepiąc garnek za pierwszym razem mamy tylko wizualny efekt, może trochę rad od kogoś bardziej doświadczonego. Przy odrobinie samozaparcia może nam wyjść to co chcemy za pierwszym razem.
Ale jest to świadome budowanie teraźniejszości z ustalonej przez nasz przyszłości.
Natomiast na przykładzie tej notki i 3 poprzednich, okazuje się, że przyszłość może zdeterminować przeszłość czy teraźniejszość, bo oczywiście mógłbym nie napisać 3 poprzednich notek ale czułbym, że jest to niepełne i niewartościowe.
Parę razy również miałem tak, że wykonywałem jakieś działanie ot tak z siły impulsu, a później okazywało sie ono przydatne.

Czujesz że powinieneś coś zrobić, zrób to, może Ty z przyszłości będziesz tego potrzebować.

piątek, 9 maja 2008

teraz

czyli pomiędzy tym co było, a tym co będzie...
Jakby nie spojrzeć "teraz" jest w potocznym ujęciu rozciągnięte w czasie, bo np mówiąc, że teraz coś robię mamy na myśli kilka aspektów:
- że właśnie zaczynamy coś robić,
- robimy coś od pewnego czasu i będziemy to robić nadal,
- robimy coś i zbliżamy się do końca,
- wykonuję czynności które składają się na większy efekt końcowy,
- zauważamy zmianę w stosunku do przeszłości.

Ogólnie byliśmy, jesteśmy albo będziemy w trakcie wykonywania jakiegoś działania, które ma doprowadzić do danego efektu.
I tak mówiąc, że "teraz biegam" mamy na myśli szerszy kontekst czynności rozciągnięty w czasie.
Gdyż jako bieganie traktujemy grupę czynności, ruchów ćwiczeń które wykonuję po drodze, którą przebywam od wyznaczonego czasu na bieganie do jego końca.
To ogólne "teraz biegam", można podzielić na poszczególne etapy, gdyż mogę być na etapie "teraz idę" "teraz biegnę" "teraz wykonuję ćwiczenia" bądź chwilowego relaksu. Każdy element jest dla mnie formą teraz biegam, gdy znajduję się pomiędzy startem a końcem tej czynności.
Elementy te mogę podzielić na mniejsze uzależniając od formy ćwiczenia, miejsca pobytu w ruchu, stylu czy szybkości ruchu. Idąc dalej mogę określić że teraz przesuwam nogę z miejsca a do b i rękę o dany kąt wychylenia. Itd.
W potocznym ujęciu "teraz" opisuje stan na daną chwilę w szerszym ujęciu czasu opisując grupę czynności bądź porównanie do przyszłości, "kiedyś byłem taki, teraz jestem taki" w sumie można też odnieść do przyszłości, "teraz jestem taki, chcę się zmienić". Chociaż i w tym przypadku dostrzegamy czas przeszły tyle że nie dokończony z intencją zakończenia go i zmiany na inny.

W czasie gdy mówimy "teraz" w ujęciu czasu mamy już przeszłość.

Można zatem wysnuć tezę że teraz nie ma lub jest ułamkiem mikrosekundy pomiędzy tym co było a tym co się stanie. A w ujęciu szerszego działania jest sumą poszczególnych czynności.